Chcesz poczuć się jak w filmie Barei? Zapraszam na zamek Pieskowa Skała w Ojcowskim Parku Narodowym.

Wiele wody będzie musiało upłynąć w Wiśle, bym miała ochotę ponownie odwiedzić Pieskową Skałę…

➤ Zobacz też inne polskie zamki opisane na blogu

Z artykułu nie dowiesz się że zamek Pieskowa Skała:

To jedna z najpiękniej położonych rezydencji w Polsce – na skalnym cyplu górującym nad Doliną Prądnika. Z Wawelem Zygmuntów równać się może – tak niegdyś o Pieskowej Skale pisano. (zresztą jedną rezydencję od drugiej dzieli niecałe 30 kilometrów).

Pierwszy zamek w tym miejscu wzniósł Kazimierz Wielki. Nie dla urody okolicy, ale by kontrolować trakt z Krakowa na Śląsk – część szlaku Via Regia łączącego Europę ze wschodu na zachód. Pamiątką po tamtym zamku jest wykuta w skale studnia na dziedzińcu arkadowym. Głęboka na bagatela 45 metrów.

zamek Pieskowa Skała

W 1377 roku król Ludwik Węgierski oddał zamek Pieskowa Skała rodowi Szafrańców, na czele którego kolejno stało czterech Piotrów. Pierwszy był ważną figurą na dworze Władysława Jagiełły. Drugi na bitwę pod Grunwaldem wysłał własną chorągiew. Trzeci miał uprawiać czarną magię. Czwarty sympatyzować z krzyżakami. Po jego śmierci zamek Pieskowa Skała dostał się w ręce Krzysztofa Szafrańca – pieniacza i rozbójnika recydywisty, którego wyrokiem króla ścięto podczas jarmarku św. Michała w 1484 roku pod Basztą Sandomierską na Wawelu.

Po Szafrańcach nastali Zebrzydowscy, po Zebrzydowskich – Wielopolscy, a potem Mieroszewscy. W międzyczasie zamek Pieskowa Skała niszczono (Szwedzi, pożary) i odbudowywano z godną podziwu konsekwencją. Niestety w związku z powyższym nie zachował się historyczny wystrój wnętrz.

Zamek w Pieskowej Skale - brama główna

Od początku XX wieku na zamku działał luksusowy pensjonat, którego jednym z pomysłodawców był Adolf Dygasiński (ten sam, który jako pierwszy wydał w Polsce dzieła Karola Darwina, za co krakowska konserwa odsądzała go od czci i wiary, ostatecznie doprowadzając do jego bankructwa). Pensjonat istniał do 1939 roku.

Po wojnie zamek w Pieskowej Skale znacjonalizowano, a po trwającym blisko dwadzieścia lat remoncie przywrócono mu renesansowy wygląd i otwarto go dla zwiedzających.

Dziedziniec arkadowy zamku Pieskowa Skała

Nie napiszę też o tym, że zamek Pieskowa Skała

Jest nawiedzony przez dwa duchy. Po zmroku po komnatach przechadzać ma się zjawa Dorotki Szafrańcowej, którą stary i zgrzybiały małżonek za niewierność – niespodzianka! – kazał zamurować w głodowym lochu. Druga zjawa jest bezgłowa, co chyba nie wymaga dalszych wyjaśnień.

A może to nie duchy tylko zdumiewająca akustyka zamku Pieskowa Skała? Dźwięki niosą się tu zwielokrotnione echem. Jak spiskować, to tylko w sieni akustycznej – części krużganków nakrytej sklepieniem zwanym… kapa czeska (serio!). Ma ono tę zabawną właściwość, że osoby odwrócone twarzą do kąta mogą szeptać między sobą nie będąc słyszanymi przez stojących pośrodku pomieszczenia.

Zamek w Pieskowej Skale - dziedziniec i baszta

Natomiast nie ulega kwestii, że stojąca nieopodal Maczuga Herkulesa to nie pamiątka po sporze Pana Twardowskiego z diabłem. To nie siły nieczyste ustawiły skałę cieńszym krańcem do dołu, tylko woda cierpliwie wypłukała to, co wypłukać się dało ze skamieniałego dna pradawnego morza.

Jeśli dodać do tego sąsiedztwo pełnego przyrodniczych atrakcji i ciekawych zabytków Ojcowskiego Parku Narodowego wychodzi IDEALNY pomysł na małą wycieczkę.

➤ Zobacz też inne pomysły na jednodniowe wycieczki z Krakowa

Maczuga Herkulesa

Dlaczego więc jest tak źle skoro jest tak dobrze?

Ostatni raz byłam w Pieskowej Skale dziesięć lat temu. Od tamtego czasu wyremontowano elewację, a muzealne kapcie odeszły na emeryturę. Ale za to podejście pracowników do turystów nie zmieniło się ani o jotę, o czym przekonałam się na własnej skórze.

Od pani pilnującej wstępu do części muzealnej dostałam (pardon my French) ochrzan za to, że zgłosiłam jej stan toalety. Rozsądek podpowiada, że skoro płaci się niemałą kwotę za zwiedzanie (bilet dla osoby dorosłej w tygodniu kosztuje 20 złotych), to można oczekiwać mydła czy ręczników (o papierze nawet nie wspominając). Było nie było – zamek Pieskowa Skała to oddział Zamku Królewskiego na Wawelu (który parę lat temu też nie słynął z bycia frontem do zwiedzających, ale to już przeszłość!). Logika sugeruje, że skoro podajniki świecą pustkami, to może warto je uzupełnić?

Przesadzam? Oczekuję gruszek na wierzbie? Sami rozsądźcie.

Zamek Pieskowa Skała - wieża zegarowa

Bo moja w gruncie rzeczy niewinna uwaga spotkała się zaskakującą reakcją. Pani odebrała ją chyba personalnie, jakbym oczekiwała, że natychmiast rzuci się do sprzątania (a przecież podpisała umowę na gajowego z wąsem kontrolerkę biletów, a nie babcię klozetową). Z obojętnej zmieniła się w opryskliwą i rzuciła do ataku, jakby to była moja wina, że stan kibla nie licuje z zamkowym otoczeniem.

Clue jest takie, że toaletą zajmuje się kawiarnia. Ale równie dobrze odpowiadać za nią może duch Krzysztofa Szafrańca – jako turystkę nic mnie to nie obchodzi. Za to negatywne wrażenia rzutują na całą wizytę na zamku Pieskowa Skała, bo nie jestem typem, po którym słowne utarczki spływają jak po kaczce. Rzutuje też na ten artykuł, który miał być o czym innym, ale to już wiecie.

Ogród renesansowy zamku Pieskowa Skała

Ale! To nie koniec rozczarowań zgotowanych mi przez zamek Pieskowa Skała

Wpierw okazało się, że zamknięte są renesansowe ogrody. Trudno odgadnąć z jakiego powodu. O fakcie informowała kartka na kasie biletowej. Dobre to, że chociaż można je zobaczyć z góry.

Potem okazuje się, że by wypić kawę w kawiarni trzeba wykupić bilet wstępu. Takie zasady, bez płacenia na dziedziniec nie wpuszczą, a innego wejścia niż z dziedzińca do kawiarni nie ma.

fragment średniowiecznego obrazu z wystawy stałej zamku Pieskowa Skała

Jeszcze śmieszniej zrobiło się, gdy po powrocie przeglądając stronę zamku, odkryłam że w cenie biletu powinnam zobaczyć dużo więcej. I nawet nie mam na myśli galerii malarstwa angielskiego, która otwierana jest tylko we wtorki i w weekendy (!?). Byłam w tygodniu, moja wina.

Natomiast pojąć nie mogę dlaczego trasa zwiedzania urywa się na sztuce siedemnastowiecznej, skoro piętro wyżej jest jeszcze siedem komnat aż po dwudziestolecie międzywojenne. Pomijając mikroskopijną wystawę poświęconą historii zamku i Powstaniu Styczniowemu wszystko inne na drugim piętrze było zamknięte.

Łoże na zamku Pieskowa Skała

To był ten moment, w którym serio poczułam się zrobiona w konia

A pisząc artykuł uświadomiłam sobie, że nie pierwszy raz. Ba, ostatnio podobne akcje zdarzają mi się z niepokojącą częstotliwością. W Pieskowej Skale po prostu się skumulowały. Jakby instytucje kultury uznały, że „czy się stoi czy się leży, dotacja od miasta/ministra się należy”. Może tak nie jest, ale z perspektywy turysty dokładnie tak wygląda.

Na przykład niedawno byłam świadkiem podobnie opryskliwej reakcji pracownicy innego zamku w okolicach Krakowa. Później okazało się, że to jego dyrektorka, która ze zniecierpliwieniem opędzała się od nadmiaru turystów. Dosłownie zatrzasnęła im drzwi przed nosem.

Zamek Pieskowa Skała - maszkarony na krużgankach

Z kolei w Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie na oko połowę ekspozycji (a może nawet więcej) wyłączono ze zwiedzania, ale muzeum nie przewiduje w związku z tym żadnej bonifikaty w cenie biletu. By klient się nie awanturował, nie informuję się go o tym, że zobaczy tylko ułamek wystaw. To samo w (nawiasem mówiąc rewelacyjnym) Muzeum Historyczno-Archeologicznym w Elblągu. Jedno piętro zamknięte, ale za bilet płać tyle, co zwykle.

Mniej popularnych oddziałów Muzeum Krakowa w tygodniu z ulicy właściwie nie da się zwiedzić. Chęć wizyty trzeba zgłaszać z wyprzedzeniem, a dni w które można wybierać się np. do Kamienicy Hipolitów czy Rydlówki są ograniczone.

Muzeum na zamku w Suchej Beskidzkiej w celu zapobiegania i przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się koronawirusa zmieniło (czytaj: skróciło) godziny otwarcia na 10:00 – 15:20 (!!!). Najwyraźniej od 15:21 covid-19 jest jeszcze groźniejszy. Jednocześnie dział etnograficzny muzeum nieczynny jest od ubiegłego roku.

Widok z zamku Pieskowa Skała na Ojcowski Park Narodowy

Innym przypadkiem jest Skansen Taboru Kolejowego w Chabówce. Tu z kolei turystami nikt nie zawraca sobie głowy. Skansen jest interesujący, ale to trochę taka sztuka dla sztuki, z której niewiele wynika. Nie ma żadnej propozycji ścieżki zwiedzania, która prowadziłaby po ekspozycji. Turysta nieobeznany z tematem trafia między dziesiątki lokomotyw niezbyt różniących się od siebie. Nieliczne mają opisy. Najciekawsze, wyremontowane wagony są zamknięte na cztery spusty. Za to do woli buszować można po tych, które dogorywają w krzakach. Co ma swój urok, ale chyba o co innego chodzi w muzeach?

Dam też pozytywny przykład – Muzeum Narodowe w Krakowie wydłużyło godziny, w piątki i soboty Gmach Główny, Muzeum Czartoryskich i Sukiennicze można zwiedzać do 19. Czyli da się :).

W pandemii turystyka krajowa przeżywa bum

Jednocześnie doświadczamy regresu jakości usług. Droższe bilety, obcięte godziny zwiedzania, nieaktualizowane strony internetowe, pod pretekstem koronawirusa ograniczana dostępność atrakcji. Czasem w absurdalny sposób. Lub zamykanie ich w ogóle, bo czemu nie (jak np. wieżę zamkową w Muzeum Warmii i Mazur, na którą od półtora roku nikt się nie wspiął).

Tylko kto tu jest dla kogo? Muzea dla zwiedzających czy na odwrót? I czy zniechęceni takim podejściem turyści będą chcieli jeszcze wrócić?

Krużganki zamku Pieskowa Skała

CZYTAJ RÓWNIEŻ:


Ciekawy artykuł?

Postaw mi wirtualną kawę lub udostępnij artykuł znajomym. Da mi to poczucie, że to, co robię ma sens.
Po więcej pomysłów zajrzyj do spisu treści bloga.
No i zostań ze mną na dłużej, aby nie przegapić kolejnych tekstów.
Polub na Instagramie i Facebooku!
Lub zapisz się do newslettera z powiadomieniami o nowych artykułach.

 

Wczytywanie
Sprawdź skrzynkę i kliknij w potwierdzający link.

DZIĘKUJĘ!