Poznaj mnie!

Cześć,

kłania się Zofia Jurczak, a ten blog jest o podróżach, kulturze i trochę też o Krakowie. Proste jak 2×2.

Skończyłam kulturoznawstwo – filmoznawstwo, ale to było dawno temu i nieprawda. Dziś częściej bywam w teatrze niż kinie, a nad filmy zdecydowanie przedkładam seriale. I książki, rzecz jasna.

Gdy nie czytam – ruszam w drogę. Uwielbiam Japonię. Życzę sobie bywać tam jak najczęściej. Ale, że do Japonii trudno wyskoczyć ot tak, na jednej nodze, więc z nie mniejszym zapałem odkrywam (i smakuję!) Europę, Polskę i okolice.

Nad ‘must-see’ przedkładam atrakcje mniej oczywiste. Uwielbiam też zwiedzać miejsca, które zwykle do zwiedzania nie służą (fabryki, huty, kopalnie i takie tam). Kocham muzea (im bardziej nietypowe tym lepiej), a sztuki piękne mogę oglądać godzinami. Mam oczy szeroko otwarte na związki miejsc z (pop)kulturą, street art i ciekawą architekturę (ze szczególnym uwzględnieniem międzywojennego modernizmu). Zdarza mi się zwiedzać tropem literatury. A wieczorami – zamiast na imprezę – biegnę do teatru. Albo jeszcze lepiej do opery.

Choć koniec końców i tak najlepiej mi w plenerze: lesie lub górach (byle niezbyt wysokich).

Jak podróżuję?

Podróżniczka? To nie o mnie. Turystyka kulturowa łamane przez turystkę alternatywną ze skrzywieniem w stronę miejsc mało turystycznych. Oto ja!

Nie jeżdżę tam gdzie wszyscy, ale tam, gdzie prócz zwiedzania, mogę też czegoś doświadczyć. Na przykład innej rzeczywistości (Japonia!)

Podróżuję sama lub w parze.

Lubię miejsca z historią. Niekoniecznie sięgającą średniowiecza. Od pradziejów bardziej kręcą mnie ostatnie dekady. Pewnie dlatego mam lekkiego fiksa na punkcie Berlina.

Unikam tłumu. Ostrożnie podchodzę do masowych spędów i grupowych atrakcji. Rodzinnych atrakcji zresztą też. Zwiedzać wolę po swojemu, we własnym tempie i najlepiej po sezonie. Imię zobowiązuje.

Wyznaję też turystykę niskobudżetową. Bardziej z konieczności niż skąpstwa.

Latam tanimi liniami z bagażem podręcznym, poluję na tanie noclegi i darmowe wstępy. Ale pewnych granic nie przekraczam. Nie potrzebuję superluksusów. Ma być czysto i wygodnie. Ergo wieloosobowym salom mówię stanowcze nie. Poranną toaletę w misce zostawiam chętnym. Nie korzystam z autostopu, a w podróż nie zabieram wałówki na tydzień. Najwyżej na jeden dzień ^^.

Zresztą to ostatnie nie miałoby sensu, bo uwielbiam dobre jedzenie, a podróże bez smakowania, to jak lody przez szybkę. Więc Szanowni Państwo sami rozumieją.

A tutaj moje największe podróżnicze rozczarowania. Stawkę otwiera, a jakże, Paryż!

Blog 

Po pierwsze moje wpisy długością znacznie odbiegają od średniej w internecie. Nie dlatego, że leję wodę. Dlatego, że drążę temat.
Po drugie na blogu przekazuję obiektywne informacje, ale oceny i przemyślenia to 100% mnie.

✔ Pytania?
✔ Propozycje nie do odrzucenia?
✔ A może chcesz, abym coś dla Ciebie napisała?

Pisz!

PS Mój wpis o darmowym zwiedzaniu krakowskich muzeów był osiemnastym najczęściej udostępnianym i komentowanym tekstem podróżniczym w polskiej blogosferze w 2017 roku wg National Geographic (cały ranking)!

PPS A tutaj do przeczytania wywiad ze mną w portalu Marketing i Biznes