Ten artykuł jest trochę o mozaikach, piropikturze i artystycznym małżeństwie Husarskich z gościnnym występem Stanisława Lema. A trochę o butikowym pensjonacie zatopionym w zieleni. 

Chwilę po 8 budzą mnie ptaki. Powietrze jest rześkie, otwieram więc szerzej okna. Napuszczam wody do wanny i biorę kąpiel z widokiem na drzewa i niebo. Dawno nie było mi tak błogo, a nawet nie ruszyłam się z miasta. Jestem 5 km od Wawelu. W pensjonacie Ekosamotnia.

Pensjonat Ekosamotnia w Krakowie
Pensjonat Ekosamotnia - oranżeria

Pensjonat Ekosamotnia w Krakowie – to miejsce to fenomen!

Gdy kilka tygodni wcześniej omawiałam z managerką Ekosamotni szczegóły pobytu, Maria napisała mi „przyjedziesz, to odpoczniesz”. I oczywiście miała rację, choć ja trochę w to powątpiewałam. Nie tylko dlatego, że wybierałam się tu zawodowo. Po prostu nie wierzyłam, że w Krakowie jest hotel, w którym zapomina się, że jest się wciąż w (wielkim) mieście. I co? I okazałam się człowiekiem małej wiary.

Pensjonat Ekosamotnia w Krakowie

Ale do Ekosamotnii przyciągnęło mnie coś jeszcze – genius loci. Otoczony zewsząd zielenią butikowy pensjonat to artystyczna mekka. Główny budynek wyrósł z pracowni ceramicznej Heleny i Romana Husarskich – uznanych twórców mozaiki. I mozaiki w Ekosamotni są wszędzie! Z kolei w domku ogrodnika na tyłach Stanisław Lem napisał Szpital przemienienia – swój literacki debiut. Echa tych samotnych godzin przy maszynie do pisania pobrzmiewają zresztą w powieści, ot choćby w tym fragmencie:

Był jeden z ostatnich dni lutego, z niebem pełnym jasnych chmur o rozpalonych do białości obwódkach. Podmywane odwilżą śniegi osiadły ciężko w kotlinach i wąwozach, obnażały ścierniska, kępy krzaków, czarne od błota drogi i gliniaste stoki wzgórz.

Samotnia, w której Stanisław Lem pisał Szpital Przemienienia

Ranne ptaszki, które będą nocować w chatce-samotni (zmienionej w luksusowe gniazdko dla dwojga)  z jej zacisza mogą obserwować borsuka obkolędowującego swoje rewiry. Jest tylko jeden haczyk – wstać trzeba o 5 rano.

To nie jedyny dziki lokator liczącego bagatelka 3 hektary założenia parkowego

Które otacza pensjonat Ekosamotnia. Na przykład w starej gruszy mieszka para puszczyków. Jak to sowy – całe boże dnie przesypiają, ale jedna z nich najwyraźniej lubi mieć świat na oku, bo podczas drzemki nawet specjalnie się nie kryje. Można ją więc swobodnie podglądać i to bez lornetki. Ptaki są zresztą najliczniejszą grupą bywalców, ale park regularnie wizytują też lisy i zające, od czasu do czasu wpadają dziki. Bywa tu lub regularnie pomieszkuje łącznie ponad 100 gatunków.

Ogród w Ekosamotnii

Kolejnym fenomenem Ekosamotni są castanea sativa, czyli jadalne kasztany. Fragment parku zajmuje ich sad – unikat w naszej części Europy, w której te ciepłolubne rośliny de facto nie owocują. Drzewa na przełomie lat 50. i 60. XX wieku zasadziła Helena Husarska, której pasją była aklimatyzacja egzotycznych roślin. Sadzonki przygotowała własnoręcznie z owoców kasztanowców zasadzonych na przełomie XIX i XX wieku w Lesie Wolskim. Przyjęły się, owocują, w szczególnie sprzyjających pogodowo latach zbiory dochodzą do pół tony!

castanea sativa, czyli jadalne kasztany w Ekosamotni
Jadalne kasztany

Kasztany zbiera się w październiku (wtedy też odbywa się otwarte kasztanobranie – jedna z nielicznych okazji, by Ekosamotnię zwiedzić nie będąc gościem pensjonatu), a potem zmienione w lekki puch i powidła trafiają na talerze gości. Zresztą nie tylko one.

Podobnie rzeczy się mają z ziołami i warzywami prosto z grządek, owocami z sadu, własnoręcznie przygotowywanymi przetworami i chlebem oraz jajkami od kur zielononóżek, które całymi dniami mogą robić to na co mają ochotę. W kuchni wykorzystywane są nawet kwiaty magnolii, których przy pensjonacie rośnie kilkanaście. Powstaje z nich rubinowa nalewka. Ekosamotnia to jedyne w Krakowie certyfikowane ekologiczne gospodarstwo rolne.

(A nie mówiłam, że fenomen?)

Ogród Ekosamotni. Staw

Piropiktura z Przegorzał

Nie bójmy się tego słowa. Gdy na początku XX w. sprowadzili się tu przodkowie Heleny Husarskiej, Przegorzały były niczym niewyróżniającą się podkrakowską wsią. Żeby nie napisać dziurą. Ich popularność wybuchnie dopiero za jakieś dwie dekady. Wpierw na wapiennej skale (dziś to rezerwat) willę-basztę postawi sobie architekt Adolf Szyszko-Bohusz. Potem, już za czasów Generalnego Gubernatorstwa, Niemcy obok pobudują zamek, który miał być sanatorium dla SS-manów. Z jego tarasu rozpościera się jeden z najlepszych widoków w Krakowie. Ale to wszystko dopiero nadejdzie.

Książka "Od kuchni" Wojciecha Nowickiego.

Ojciec Heleny – Stanisław Burtan był międzywojennym potentatem przemysłu ceramicznego. Prócz cegielni i wytwórni wyrobów szamotowych należały do niego fabryki porcelany w Ćmielowie i Chodzieży. Helenę też interesowała ceramika, ale jako tworzywo artystyczne. Na Wydziale Rzeźby krakowskiej ASP poznaje Romana Husarskiego. Będą parą w życiu zawodowym i prywatnym, a w Przegorzałach stworzą kolebkę nowożytnej historii ceramiki.

Roman Husarski rzeźbił, pisał (w Związku Literatów Polskich zaprzyjaźnia się ze Stanisławem Lemem, z którym łączyła go także słabość do psów rasy łajka syberyjska) oraz… był wynalazcą. W pierwszej połowie lat 50. eksperymenty z ceramiką i palnikami gazowymi doprowadziły Husarskiego do opracowania piropiktury – techniki zdobienia polegającej na natryskiwaniu płynnego szkliwa ceramicznego na poddaną działaniu wysokiej temperatury powierzchnię. Na przykład gruzobeton. Efekt trudno nazwać mozaiką, to bardziej dekoracja malarska (tyle że zamiast pędzlem Husarscy malowali ogniem).

Piropiktura Era żelaza Heleny i Romana Husarskich. Ekosamotnia w Krakowie
Era Żelaza

Gdzie w Krakowie znaleźć wykonane techniką piropiktury prace Heleny i Romana Husarskich:

  • Na fasadzie KS Korona (ul. Kalwaryjska 9) – kompozycje Biegacze i Jeźdźcy.
  • W dawnym hotelu Cracovia (al. Focha 1) – relief Miasta częściowo wykonany techniką piropiktury. Przez lata zasłonięty jakąś dyktą, ale znów można go oglądać. Widoczny jest nawet z zewnątrz.
  • W kościele Chrystusa Króla (ul. Zaskale 1), którego wystrój zaprojektowali Husarscy. Ciekawostka jest posąg Chrystusa z wymienną głową na różne okresy liturgiczne. Ich podmiana była jednak tak skomplikowanym przedsięwzięciem, że ją zarzucono. Jedna z dwóch niewykorzystywanych głów jest do zobaczenia w Ekosamotni.
  • Podobnie jak Era Żelaza – zamówiona dla huty im. Lenina kompozycja ostatecznie nigdy do kombinatu nie trafiła. Ponoć była zbyt abstrakcyjna jak na robotnicze gusta.

Ekosamotnia pełna sztuki

Pierwsza mozaika (z ptakiem na gałęzi magnolii) wita już na Żywicznej – ślepej uliczce urywającej się przy Ekosamotni. Miasto niby czai się tuż za rogiem, a mimo to panuje tu niczym niezmącony spokój. Słychać tylko ćwierkające w koronach drzew ptaki.

Kolejne ceramiczne dekoracje wyłaniają się w najmniej spodziewanych miejscach. Dzika znajduję w krzakach w – nomen omen – najbardziej dzikiej części parku, do której wspiąć się trzeba zarośniętymi schodkami. Motyl-gigant łypie ślepiami przy parkingu. Rybki pływają na brzegu stawu opanowanym przez karasie. Ich autorem jest Juliusz Husarski.

By zobaczyć największą mozaikę Ekosamotni trzeba wdrapać się na sam koniec ogrodu. Tam, na granicy z Lasem Wolskim czeka monumentalna Ostatnia wieczerza Heleny i Romana. To zagadkowe dzieło, dziś nikt już nie pamięta dlaczego tam powstało. Od kolejnych ceramicznych dekoracji ich autorstwa oddziela pół godziny spaceru przez Las Wolski. Za furtką trzeba pójść w prawą i dalej trzymać się oznaczeń niebieskiego szlaku, który jak po sznurku prowadzi do ogrodu zoologicznego. Kompozycje Husarskich zdobią Egzotarium i pawilon zwierząt drapieżnych.

Ekosamotnia w Krakowie - mozaika ostatnia wieczerza Heleny i Romana Husarskich

Więcej sztuki ukrywa się we wnętrzach pensjonatu Ekosamotnia, a płaskorzeźby, projekty i obrazy nadają mu niepowtarzalny klimat. Prócz fragmentu Ery Żelaza salę kominkową zdobią „kafle z Delft” – kolejny dowód artystycznej wszechstronność małżonków Husarskich. Płytki tak dobrze imitują oryginały, że oczywiście nabrałam się, że to zabytki. Tymczasem powstały w latach 50. dla zniszczonego podczas wojny Pałacu na Wodzie w Łazienkach, część trafiła też do Gabinetu Farfurowego w Pałacu w Wilanowie. Prace nad kaflami pochłonęły dwa lata eksperymentów i poszukiwań autorskiej metody (stanęło m.in. na malowaniu pędzlami z bawełnianej nitki).

Ceramiczne kafle wzorowane na nideralandzkich Heleny i Romana Husarskich

Kolejną ozdobą ścian są ceramiczne talerze, które Helena tworzyła dla Cepelii. Wnętrzom stylowo urządzonej Samotni (tej, w której Lem pisał) pikanterii dodają akty, które Roman rysował na studiach pod okiem Xawerego Dunikowskiego.

Talerz ceramiczny Heleny Husarskiej

Pensjonat Ekosamotnia w Krakowie – dla kogo tak? dla kogo nie?

Miejsce jest wspaniałe, to nie ulega kwestii, ale wbrew mym zachwytom nocleg w Ekosamotni nie każdemu przypadnie do gustu. Mówiąc wprost – bliskość natury ma też drugą stronę, której należy być świadomym rezerwując pokój. Komary, pająki i inne owady są, były i będą bez względu na to ile załoga poświęci czasu na ich usuwanie z pokoi (BTW lśniąco czystych). Różnie też bywa z zasięgiem telefonu, a na WiFi sprawdzisz pocztę i poczytasz mojego bloga i… w zasadzie tyle.

Ważną informacją jest też, że pensjonat przyjmuje wyłącznie dorosłych gości. Dla mnie jako osoby, dla której cisza na wywczasie to świętość, jest to ogromną zaletą.

Ekosamotnia śniadanie

W cenę noclegu wliczone jest śniadanie (wspaniałe!), które zjeść można w oranżerii z widokiem na staw. Można też zamówić obiadokolację (z czego skorzystałam – risotto z grzybami leśnymi było pycha), a przetwory ze spiżarni kupić na wynos.

Stare Miasto jest rzut beretem, kwadrans autem, chwilę dłużej autobusem miejskim. Ale można też podjechać na rowerze – kilka jednośladów stoi do dyspozycji gości. Podobnie jak biblioteczka, dla tych którzy chcieliby poleniuchować z książką w parku (ławek nie brakuje, podobnie jak zakątków, w których można ukryć się przed światem).

Pokój morelowy Ekosamotnia Łazienka w Ekosamotni

Czy coś jeszcze? Aha:

  • Ekosamotnia działa sezonowo od kwietnia do końca października.
  • Panuje tu rodzinna i niezobowiązująca atmosfera. Maria – managerka to wnuczka Heleny i Romana Husarskich.
  • Pensjonat jest kameralny. Pokoi jest tylko 6 (plus domek Samotnia), toteż naraz w Ekosamotni nocować może góra piętnastu gości.
  • Pensjonat jest niedostępny dla osób z zewnątrz. Poza kasztanobraniem i dniami otwartymi ogłaszanymi każdorazowo na Facebooku. Nie ma możliwości więc, by wpaść tu z ulicy i zobaczyć te wszystkie mozaiki. Trochę szkoda, ale pamiętajcie, że spokój gości jest tu świętością.

zarezerwuj pobyt

strona www

adres: ul. Żywiczna 10 Kraków

Ekosamotnia jadalnia Salonik w Ekosamotni Jadalnia w Ekosamotni

Wybierasz się do Krakowa? Przeczytaj też:

PS Artykuł powstał dzięki zaproszeniu Marii z Ekosamotni! Dziękuję :). Korzystałam z książek Od kuchni Wojciecha Nowickiego oraz Kolor i blask Bożeny Kostuch.


Podobało się?

Postaw mi wirtualną kawę lub udostępnij artykuł znajomym. Da mi to poczucie, że to, co robię ma sens.
Po więcej pomysłów zajrzyj do spisu treści bloga.
No i zostań ze mną na dłużej, aby nie przegapić kolejnych tekstów.
Polub na Instagramie i Facebooku!
Lub zapisz się do newslettera z powiadomieniami o nowych artykułach.

 

Wczytywanie
Sprawdź skrzynkę i kliknij w potwierdzający link.

DZIĘKUJĘ!