Najlepszy widok na Dębniki jest z tarasu widokowego na Wzgórzu Wawelskim. Leżą dokładnie naprzeciwko, na drugim brzegu Wisły. Tam, gdzie rzeka robi zwrot o dziewięćdziesiąt stopni.

W prostej linii Dębniki i Wawel dzieli sto pięćdziesiąt metrów, może nawet mniej. Słownie: jeden rzut beretem, w dodatku rzucony bez specjalnego wysiłku. A mimo to Dębniki są mało znaną częścią Krakowa. I rajem dla miejskich spacerowiczów. Bo choć zewsząd podgryza je szklana deweloperka, Dębniki wciąż bardziej wyglądają jak małe miasteczko niż prawie-centrum wielkiego miasta.

Dom własny Romana Bandurskiego na Dębnikach

To prawda. W porównaniu ze Starym Miastem, Kazimierzem czy nawet Podgórzem, na pierwszy rzut oka mogą wypaść blado. Na Dębnikach nie ma ani wybitnych zabytków, ani bóg-wie-jakich atrakcji, ani niczego, co wodziłoby na pokuszenie statystycznego turystę wpadającego do Krakowa na weekend. I wiecie co: bardzo dobrze! Bo mimo bliskości Wawelu Dębniki są niezadeptane, a ta nieatrakcyjność to tylko pozory, o czym przekonasz się czytając dalej.

Dębniki w Krakowie. Kamienice na ulicy Barskiej
Z artykułu dowiesz się, co warto zobaczyć na Dębnikach i jakie są najciekawsze miejsca dzielnicy*:

  • Osobliwości i atrakcje Dębnik
  • Pałac Lasockich i dworek Beaty Matejkówny
  • Gdzie na Dębnikach mieszkali Karol Wojtyła i Wanda Wasilewska
  • Gdzie stoi budynek nagrodzonego architektonicznym noblem projektanta
  • Osiedle legionistów i inne ciekawe przykłady architektury mieszczańskiej
  • Oraz o niewielkim acz znaczącym epizodzie Dębnik w kulturze polskiej.

Zresztą od tego zacznijmy, w końcu nie na darmo nazwałam bloga „Podróż po kulturze”!

*Aha, pisząc Dębniki mam na myśli obszar w zakolu Wisły z grubsza pokrywający się z historyczną osadą o tej nazwie, a nie całą Dzielnicę VIII Dębniki, która obejmuje południowo-zachodni Kraków aż po Tyniec.

Ulica Różana na Dębnikach

Dębniki w literaturze oraz poniekąd na scenie

W 1906 roku Dębniki trochę przez przypadek zaliczyły pięć minut „sławy” na teatralnej scenie. Winien temu był Ludwik Solski, który do historii przeszedł jako aktor, ale w karierze pełnił też bardziej przyziemne funkcje, na przykład kierował Teatrem Miejskim (dziś imienia Słowackiego). To za jego kadencji odbyła się prapremiera „Moralności Pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej – sztuki mocno osadzonej w topografii Lwowa. Z jakiegoś powodu jednak uznano, że akcja rodzinnej dramy powinna rozgrywać się w Krakowie. W efekcie Felicjan „spacerował” nie na Wysoki Zamek tylko Kopiec Kościuszki, a w drugim akcie Dulska perorowała do Zbyszka:

Taktu? taktu? Ty śmiesz mówić o takcie? ty, który taki skandal wywołałeś pod rodzicielskim dachem. Jak się to rozniesie po ulicy, to chyba dom sprzedać i wynieść się do Dębnik albo na Krowodrzę.

Tymczasem u Zapolskiej było do Brzuchowic albo na Zamarstynów. Tę zwichrowaną topografię utrwaliły drukowane wydania „Moralności Pani Dulskiej”, dopiero w latach sześćdziesiątych powrócono do pierwowzoru.

Dzowki na drzwiach

Ale Dębniki nie mogły być znów takim zakazanym rejonem skoro niedługo później sprowadził się tu Konstanty Krumłowski – literat dziś równie zapomniany, co gatunek który przyniósł mu sławę: wodewil. Tymczasem u schyłku dziewiętnastego wieku jego „Królowa przedmieścia” cieszyła się ogromną popularnością. Historię zalotów Zygmunta do pięknej Manii ze Zwierzyńca oglądali wszyscy bez względu na pochodzenie i wykształcenie, zwykle nie poprzestając na jednym razie. Do wielbicieli zaliczał się m.in. Stanisław Przybyszewski, który według relacji świadków na „Królowej przedmieścia” się pobeczał (wiele bym dała, by to zobaczyć), a sztukę uznał za arcydzieło.

Dom pod Nietoperzem Dębniki Kraków

Krumłowski mieszkał w Domu Pod Nietoperzem (Rynek Dębnicki 4) cztery lata. Dziś kamienicę z tłuściutkim nietoperzem skrzydłami podpierającym balkon zajmuje Akademia Sztuki Piękności, której nazwa wzbudza we mnie wielką wesołość za każdym razem, gdy ją mijam.

Ciekawostka: Dębniki pojawiły się też w literaturze współczesnej. Mieszka tu bohaterka kryminałów Gai Grzegorzewskiej – prywatna detektywka Julia Dobrowolska. Zresztą Grzegorzewska to też Dębniczanka.

Szyld sklepu Aladyn na krakowskich Dębnikach

Rynek Dębnicki – jak serce małego miasteczka

Skoro wywołałam Rynek Dębnicki do tablicy, to przyjrzyjmy mu się z bliska. Od razu widać, że żadne magdeburskie prawo nie było zaangażowane w jego powstawanie, a kształt (nieregularnego trójkąta) zawdzięcza raczej przypadkowi niż linijce jakiegoś C.K. urbanisty.

(dygresja: by zrozumieć jak za czasów austriackich planowano przebieg dróg odpalcie mapę Krakowa i policzcie zakręty na Wielickiej)

Rynek Dębnicki

Jakby tego było mało, Rynek Dębnicki jest jedynym znanym mi rynkiem w Krakowie, który po dziś dzień pełni pierwotną funkcję. Mianowicie jest placem handlowym. Co prawda w budkach nabyć można raczej kwiaty niż inne ziemiopłody, ale co by nie gadać kupiectwo tu kwitnie.

Prócz Domu Pod Nietoperzem warto zwrócić uwagę na ukrytą za drzewami kamienicę z numerem 8 (projekt Jana Zarzyckiego). Na drugim piętrze w dzieciństwie mieszkała Wanda Wasilewska – pisarka i westalka komunizmu w jego najmroczniejszym wydaniu. Mała Wandzia miała przesiadywać na kolanach wuja Józefa Piłsudskiego, dorosła Wanda razem z Józefem Stalinem kreślić wschodnią granicę Polski.

Dębniki w Krakowie. Dom Alfreda Dauna

Z kolei w parterowym domku z werandą (Rynek Dębnicki 15) mieszkał i pracował rzeźbiarz Alfred Daun. Idę o zakład, że to nazwisko niewiele wam mówi, a tymczasem sporo jego prac można znaleźć w Krakowie. Najbardziej znane to pomniki Lilli Wenedy oraz Grażyny i Litawora, oba na Plantach. Prócz tego Alfred Daun był wyśmienitym pedagogiem, a listę jego wychowanków otwierają takie tuzy rzeźby jak Xawery Dunikowski i Bolesław Biegas.

Po wyprowadzce Dauna obejście zaadaptowano na wytwórnię powrozów. Dziś dom robi wrażenie opuszczonego, na wiosnę pewnie ledwo będzie go widać w gąszczu krzaków i pnączy, które rozpanoszyły się tu na dobre. Po uchylonych drzwiach podejrzewam, że kwaterują w nim bezdomni. By tu trafić wpierw trzeba znaleźć przyklejoną do muru tajemniczą furtkę.

Pałac Lasockich – najładniejszy zabytek Dębnik

Jest to jakiś fenomen, musicie przyznać, że tak blisko wypchanego budynkami jak szprotkami puszka centrum Krakowa stoi jak gdyby nigdy nic dziewiętnastowieczna podmiejska rezydencja otoczona parkiem. Mowa o pałacyku Lasockich i Parku Dębnickim, który w przeszłości był folwarkiem, potem szkółką miejskiej zieleni, a od lat dziewięćdziesiątych publicznym parkiem. Nie jestem jego wielką fanką. Jak na mój gust w Parku Dębnickim za dużo jest trawy, a za mało drzew, ale dla marud takich jak ja kawałek dalej są cudowne i dzikie Skałki Twardowskiego.

Park Dębnicki Pałac Lasockich w Krakowie
Pałac Lasockich Dębniki

Tak czy owak, Pałac Lasockich (Tyniecka 18) otoczony zielenią (a nie blokami) wygląda znakomicie. Jego znakiem rozpoznawczym jest romantyczna wieża zakończona krenelażem, czyli zębami, którymi wykańczano mury obronne i baszty w średniowiecznych zamkach. Rezydencji nie można zwiedzać (mają tu siedziby jakieś prywatne firmy), ale strata zdaję się być niewielka zważywszy na fakt, że przez lata Pałac Lasockich stał pusty i zdewastowany. Wątpię by w środku zachowało się cokolwiek wartego uwagi.

(A jeśli się mylę, to proszę mnie poprawić w komentarzu).

Dębniki Pałac Lasockich wieża

Pro tip: z Bulwarów Wiślanych przy pałacyku jest bajeczny widok na klasztor norbertanek i Salwator.

Klasztor sióstr norbertanek na Salwatorze

Dworek Beaty Matejkówny i tajemniczy ogród na Dębnikach

Kolejna podmiejska rezydencja na Dębnikach miała trochę mniej dziejowego szczęścia niż Pałac Lasockich. To znaczy dziewiętnastowieczny dworek córki malarza Jana – Beaty z Matejków Kirchmayerowej (Powroźnicza 2) ma się świetnie, zwłaszcza po ostatniej renowacji. Mieści się w nim Biblioteka Kraków, budynek jest więc dostępny w godzinach jej funkcjonowania. Podobnie jak otaczający go starannie utrzymany ogród, w którym można poczytać albo po prostu podumać na ławce w cieniu pomników przyrody (vide iglicznia trójcierniowa i dąb czerwony). Tylko co z tego, skoro zaraz za murem przebiega jedna z bardziej ruchliwych ulic Krakowa – Konopnickiej. Potokom aut nie ma końca. W odróżnieniu od Parku Dębnickiego na ciszę nie ma tu co liczyć.

Dwór Kirchmayerów na Dębnikach. Bilblioteka Kraków na Powroźniczej. Dwór Beaty Matejkówny

Modernistyczny kościół na Dębnikach

Wspominałam już, że najlepszy widok na Dębniki jest ze Wzgórza Wawelskiego. Najlepszy, ale nie spektakularny, bo jak okiem sięgnąć las raczej nudnych dachów. Jedyne co przełamuję tę monotonnię jest wieża kościoła św. Stanisława Kostki. Czyli prawidłowo, bo w Krakowie przyzwolenie na górowanie nad miastem mają tylko kościelne wieże.

Kościół na Dębnikach to jeden z nielicznych w Krakowie przykładów przedwojennej świątyni modernistycznej. Koniecznie zajrzyjcie do środka jeśli lubicie mozaiki. Kościół wybudowano w latach trzydziestych według projektu Wacława Krzyżanowskiego – zasłużonego dla międzywojennego Krakowa architekta. Jego najbardziej znane realizacje to gmach A-0 Akademia Górniczo Hutnicza i Biblioteka Jagiellońska.

kościół Stanisława Kostki na Dębnikach

Wcześniej, przed pobudowaniem kościoła, modlono się w uroczej neorenesansowej kapliczce, na którą zrzucili się najzamożniejsi mieszkańcy Dębnik. Projekt zamówiono u Józefa Pokutyńskiego, którego opus magnum był gmach Filharmonii Krakowskiej.

Kaplica świętych Piotra i Pawła wypełnia lukę w szpalerze kamienic na Madalińskiego. Wygląda nieziemsko, jak relikt jakiejś wielce zamierzchłej przeszłości, a tymczasem to tylko 1883 rok.

Dębniki kaplica na Madalińskiego

Architektura mieszczańska na Dębnikach

Być może nie wybrzmiało to jeszcze z pełną mocą, ale Dębniki przed włączeniem do Krakowa w 1909 roku nigdy nie były miastem. Pierwsza wzmianka o osadzie pojawiła się w połowie trzynastego wieku i przez kolejne stulecia mieszkańcy parali się tu głównie rolnictwem. Miejsko zrobiło się dopiero u progu dwudziestego wieku, a dziś o agroprzeszłości przypominają już tylko nazwy ulic Zagrody i Rolna.

Są za to mieszczańskie wille i kamienice – perełka i atrakcja krakowskich Dębników. W tej części artykułu opowiem o najciekawszych przykładach mieszczańskiej architektury:

  • Willach na ulicach Tynieckiej i Szwedzkiej
  • Funkcjonalistycznym osiedlu Legionistów
  • Projektach Romana Bandurskiego

Wszystkie te miejsca, które warto zobaczyć na Dębnikach ogarniecie w trakcie jednego niezbyt długiego spaceru.

Różana na Dębnikach
ulica Różana – tak tu jest jak w galicyjskim miasteczku powiatowym

Willowa zabudowa ulic Tynieckiej i Szwedzkiej na Dębnikach

Najciekawsza w tym towarzystwie jest willa Komornickich zwana też Willą Pod Minerwą (Tyniecka 7), ale ja ją nazywam „Willą jak z <<Przeminęło z wiatrem>>”, bo za każdym razem, gdy widzę te kolumny i ganek przychodzi mi na myśl Tara. Obecny wygląd dom zawdzięcza przebudowie sprzed stu lat pod kierunkiem Adolfa Szyszko-Bohusza, ale stoi na dużo, dużo starszych fundamentach dworu wikariusz kapituły katedralnej. Kilka lat temu potomek rodu Komornickich (który zresztą nadal w willi mieszka) poświęcił jej monografię zatytułowaną – po prostu – „Willa Pod Minerwą”. Niestety książka jest już nie do kupienia. Natomiast mam dobrą wiadomość dla ciekawskich, którzy chcieliby się przekonać jak willa Komornickich na Dębnikach wygląda w środku. To akurat proste, wystarczy obejrzeć „Katyń” Andrzeja Wajdy. Wnętrza zagrały w scenach z Mają Komorowską.

Dębniki willa pod Minerwą. Dom Komornickich

Kolejna ciekawa willa to dom własny Jana Zarzyckiego (Tyniecka 9) z charakterystycznym mansardowym dachem.

Dom Jana Zarzyckiego na Dębnikach

Następny dom (Tyniecka 10) architektonicznie nic szczególnego sobą nie reprezentuje, ale za to miał sławnego lokatora – od 1938 do 1944 roku mieszkał tu Karol Wojtyła. Dom należał wtedy do jego wuja Roberta Kaczorowskiego. W sąsiedztwie jest więcej miejsc namaszczonych obecnością przyszłego papieża, a orientację w temacie ułatwia tematyczny szlak „Karol Wojtyła na Dębnikach”. Na Rynku Dębnickim znajdziecie tablicę z jego opisem.

Tyniecka 10 w Krakowie. Tu mieszkał Karol Wojtyła

Wreszcie ulica Szwedzka i zespół trzech urodziwych wilii z czerwonej cegły przełomu XIX i XX wieku. Nie kryje się za nimi nazwisko żadnego znanego architekta, ale co z tego? Latem wille ledwie widać zza bujnej zieleni starych drzew, za to zimą elewacje z klinkieru cudownie grają ze śniegiem. Dwie z nich (Szwedzka 8 i 12) zajmowali pracownicy kolei, a środkową (Szwedzka 10) wybudowano dla dziennikarza i posła Jana Stapińskiego. Niestety Szwedzka 8 i 10 obecnie wyglądają na opuszczone.

Dębniki - willa z czerwonej cegły na ulicy Szwedzkiej

Funkcjonalistyczne Osiedle Legionowe na Dębnikach

Poza hardcorowymi wielbicielami architektury międzywojennego Krakowa mało kto słyszał o Osiedlu Legionowym. Pewnie dlatego, że – skądinąd szlachetny – koncept wzniesienia kolonii nowoczesnych domów jednorodzinnych dla uczestników walki o niepodległość w dużej mierze spalił na panewce. Nim budowa na dobre się rozkręciła wybuchła druga wojna światowa, a po jej zakończeniu to nie był czas i miejsce na kontynuowanie planów z II Rzeczpospolitej.

Nie mniej jednak coś tam przed 1939 rokiem udało się postawić. Wpierw jednak legioniści zawiązali spółdzielnie mieszkaniową, która w 1937 roku weszła w posiadania gruntów na Dębnikach między ulicami Szwedzką, Biała Droga, Tyniecką i Praską. Rok później na osiedle doprowadzano utwardzoną drogę i wodociągi. Z góry narzucono też obowiązującą koncepcję stylistyczną, do której inwestorzy mieli się stosować. Osiedle Legionowe pomyślano jako kolonię eleganckich domów w stylu funkcjonalistycznym. Do wybuchu wojny postawiono siedemnaście domów, ale oryginalny wygląd zachowało tylko kilka. Okolicę zdominowało nieciekawe budownictwo powojenne.

osiedle legionowe na Dębnikach

Gdzie szukać funkcjonalistycznej architektury na Dębnikach? Adresy podaję za książką „Architektura Międzywojennego Krakowa 1918-1939” Barbary Zbroi: Biała Droga 5, Szwedzka 13, Tyniecka 12. A od siebie, jako emerytowanej koniary, dorzucam jeszcze willę Adama Królikiewicza na Praskiej 6. Major Królikiewicz był pierwszym w historii polskiego jeździectwa (i zdaje się, że póki co jedynym) medalistą olimpijskim.

Kraków. Willa Adama Króliliewicza na Praskiej

Wille projektu Romana Bandurskiego na Dębnikach

Roman Bandurski architekturę zgłębiał pod okiem Teodora Talowskiego, co widać zwłaszcza po fasadzie kamienicy Pod Sową na alei Krasińskiego 21. Na Dębnikach Bandurski już tak nie szalał, choć przyznać trzeba, że jego domowi własnemu (Barska 30) nie brakuje fantazji. Kamienica składa się z dwóch wyraźnie różniący się od siebie części. Starsza jest z czerwonej cegły i ma dziwaczną wieżyczkę przypominającą atrapę minaretu. Młodsza wygląda jak dobudówka.

Dom własny Romana Bandurskiego na Dębnikach w Krakowie

Bandurski zaprojektował też dwie ciekawe wille stojące po sąsiedzku (Barska 24 i 26). W jednej mieszkał inspektor kolejowy (kolejarze na Dębnikach odcisnęli jakieś piętno), a w drugiej aptekarz.

Obok stoi kolejna ładna willa Stefana Marki (Zduńska 18), ale jej akurat Bandurski nie projektował. Za to w jej wnętrzach w 1968 roku kręcono jeden z odcinków „Stawki większej niż życie”.

Roman Bandurski
secesja w Krakowie

Na koniec zabieram was do Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha – największej atrakcji Dębnik

(i chyba też najciekawszego tu budynku)

Co prawda od macierzy oddziela ja ta cholerna ulica Konopnickiej, ale owszem, ukryć się nie da, że Muzeum Manggha (M. Konopnickiej 26) to wciąż Dębniki. Zostawiłam je na koniec, bo jego nowoczesna bryła odstaje od mieszczańskiej zabudowy, którą dotąd zgłębialiśmy.

Historia powstania tego nietuzinkowego muzeum jest szalenie interesująca i sięga dobre sto lat wstecz, a zaangażowani w nią kolejno byli:

  • Feliks Jasieński pseudonim Manggha – ekscentryczny kolekcjoner sztuki dalekowschodniej. Zbiory chciał przekazać Muzeum Narodowemu w Warszawie, ale jego zapał ostudziło chłodne przyjęcie przez stołeczną publikę. Wyprowadził się więc do Krakowa. Kolekcję przekazał tutejszemu Muzeum Narodowemu.
  • Andrzej Wajda – który podczas okupacji ukrywał się u stryja na Zwierzyńcu. Ale któregoś razu wyrwał się do Sukiennic na wystawę zbiorów Jasieńskiego. Tak się złożyło, że to był ten jeden jedyny raz, gdy Muzeum Narodowe pokazywało te japonica. Na Wajdzie sztuka japońska zrobiła piorunujące wrażenie. Tak wielkie, że gdy lata później otrzymał Nagrodę Kioto postanowił przeznaczyć ją na budowę muzeum w Krakowie, w którym wreszcie będzie można zobaczyć japońską sztukę.
  • Arata Isozaki – jeden z najważniejszych japońskich architektów (co przypieczętowało przyznanie mu Nagrody Pritzkera, czyli takiego jakby nobla architektury) podejmuje się zaprojektowania siedziby. Inspiracji dostarcza mu przepływająca tuż obok Wisła oraz pewien japoński drzeworyt, którego odbitkę w zbiorach miał Feliks Jasieński – „Wielka fala w Kanagawie” Hokusaia. No i faktycznie – jeśli na Muzeum Manggha spojrzeć z góry wygląda jak falująca woda.

Siedziba muzeum manggha Dębniki

Ale! Manggha to nie tylko wystawy i nie tylko sztuka japońska

Przy muzeum działa biblioteka i szkoła języka japońskiego, niżej podpisana swego czasu uczęszczała tu na kurs ceremonii herbacianej. Jest też miło zaopatrzony muzealny sklepik oraz kawiarnia, która karmi i poi wybornie oraz po japońsku. Dlatego zwiedzanie Dębników proponuję zakończyć obiadem na tarasie Muzeum Manggha z najlepszym widokiem na Wzgórze Wawelskie. Albo zwiedzanie Dębników rozpocząć weekendowym śniadaniem (polecam zwłaszcza wersję japońską – to zupełnie co innego niż jadamy w Europie na przywitanie dnia). Lub po prostu zgarnąć onigiri (japońską kanapkę ryżową) i kawę na wynos.

Aha, Muzeum Manggha nieczynne jest w poniedziałki. A we wtorki wystawy można zwiedzić bezpłatnie.

Mural na Dębnikach. Street art

WIĘCEJ TEKSTÓW O KRAKOWIE

A to wciąż nie wszystkie artykuły o Krakowie na blogu.


Korzystałam z książek: „Spacerownik krakowski” i „Spacerownik krakowski 2” (oba Wydawnictwo Agora), „Podkrakowskie wycieczki” Juliana Zinkowa i „Architektura międzywojennego Krakowa 1918-1939” Barbary Zbroi.

Przydało się?

Postaw mi wirtualną kawę lub udostępnij artykuł znajomym. Da mi to poczucie, że to, co robię ma sens.
Po więcej pomysłów zajrzyj do spisu treści bloga.
No i zostań ze mną na dłużej, aby nie przegapić kolejnych tekstów.
Polub na Instagramie i Facebooku!
Lub zapisz się do newslettera z powiadomieniami o nowych artykułach.

 

Sprawdź skrzynkę i kliknij w potwierdzający link.

DZIĘKUJĘ!