Kolejna porcja tokijskich adresów wartych odwiedzenia: najlepszy (i darmowy!) punkt widokowy na Tokio, selfie z Godzillą, upiorna świątynia, coś dla miłośników designu, dzielnica przebieranek i ośmiopiętrowy sklep tylko dla dorosłych.

A (między nami mówiąc) potrzebny był mi pretekst, aby (również dla higieny umysłu) na chwilę uwolnić się od Europy (ze szczególnym uwzględnieniem Niemiec – w temacie, których dopiero się rozkręcam).

Pierwszą część wpisu Co trzeba zobaczyć w Tokio – 5 miejsc nie tylko dla foodies można, a nawet trzeba przeczytać tutaj.

A pozostałe wpisy z Japonią w roli głównej tutaj. I to nadal nie jest mój ostatnie słowo w temacie Japonii!

Ale dość tych introdukcji. Zapinamy pasy i lecimy do Tokio!

Tokyo Tower, że przypomina wieżę Eiffla to wcale nie przypadek

Atrakcje w Tokio: Świątynia Senso-ji w Asakusie (atrakcja turystyczna pełną gębą!)

Nowa-stara świątynia. Stara, bo uchodzi za najstarszą w Tokio. Nowa, bo w rzeczywistości to powojenna rekonstrukcja (brzmi znajomo? To chyba jedyny wspólny mianownik Tokio i Warszawy, tylko że my mieliśmy Niemców, a oni Amerykanów).

Znak rozpoznawczy – czerwony lampion-olbrzym zawieszony tuż nad wejściem.

Do świątyni Sensoji proponuję wybrać się dwa razy. Za dnia i po zmroku.

Senso-ji za dnia

Świątynia Senso-ji by night

Za dnia na klasyczne zwiedzanie plus ewentualne zakupy na uliczce z przyświątynnymi straganami (Nakamise-dori, głównie drogo a nie rzadko też tandetnie). Za jedyne 100 jenów można też wylosować wróżbę. Oczywiście nie odmówiłam sobie tej małej przyjemności, ale to, co wylosowałam natychmiast wylądowało na drzewie. Bo to zła, zła wróżba była, ale los mój nie do końca jeszcze był stracony. Pech można odczarować zostawiając wróżbę przy świątyni (a taki punkt zwrotu złych wróżb wyglądał przy świątyni Zenko-ji w Nagano).

Atrakcje w Tokio

Wieczorem Senso-ji wyludnia się niemal zupełnie (a wiedz Szanowny Czytelniku, że to jedna z najczęściej odwiedzanych świątyń w Japonii). Za to zyskuje jakieś +100 do klimatu. Nie trzeba też walczyć o tlen i dobre tło do selfie.

Atrakcje w Tokio

A’propos selfie będzie useful tip. Trzy kroki od świątyni Senso-ji rozpościera się (prawdopodobnie) najlepszy widok na słynną ‘kupę Starcka’, czyli wielką złotą rzeźbę na budynku Asahi Beer Hall. Wystarczy wjechać windą na dach domu towarowego Matsuya Asakusa, a takie zdjęcia będą robić się same.

Dojazd: stacja metra Asakusa

Atrakcje w Tokio: Edo-Tokyo Open Air Architectural Museum – skansen architektury z ery Edo

To będzie wyprawa na peryferie Tokio, ale Edo-Tokyo Open Air Architectural Museum (Edo Tōkyō Tatemono-en) zdecydowanie warte jest zachodu. Dla fanów architektury i designu to pozycja obowiązkowa.

Atrakcje w Tokio

Edo-Tokyo Open Air Architectural Museum

Już na dzień dobry zaskakuje różnorodność zgromadzonych (w większości oryginalnych) budynków. Poczynając od prostych drewnianych chałup ze słomianym dachem, paleniskiem na środku i klepiskiem zamiast podłogi, po wyłożoną kilometrami tatami rezydencję dygnitarza.

Dom George’a de Lalande’a. Czy to wygląda jak architektura japońska? Nope

Do tego budynki ciekawie łączące wschód z zachodem: modernistyczna bryła studia fotograficznego albo miks holenderskiego modernizmu z tradycją japońską w przypadku House of Kiode. Na tym tle wybudowany w zachodnim stylu dom George’a de Lalande’a wygląda jak przybysz z kosmosu.

Jednoosobowy posterunek

I posłanie mieszkańca jednoosobowego posterunku

Jest nawet oryginalny mini posterunek policji (taki jednoosobowy domek i posterunek). I tramwaj. Oraz autobus szkolny.

Fragment uliczki handlowej w skanenie

Sklep papierniczy z ery Meiji

Osobną atrakcją jest zrekonstruowana uliczka handlowa z okresu Meiji: sklepy (m.in. kwiaciarnia, sklep papierniczy i z artykułami gospodarstwa domowego), przydrożny bar oraz łaźnia publiczna. Większość budynków zwiedza się również wewnątrz, ergo niemal bez przerwy chodzi się bez butów (ergo nie trudno złapać grzyba, więc bez skarpetek ani rusz). Do pokonania są też hurtowe ilości stromych i wąskich schodów.

wciąż na boso

Edo-Tokyo Open Air Architectural Museum ma niesamowity klimat. I pisząc niesamowity mam na myśli niesamowity. Jakby zaraz zza węgła miało wyskoczyć jakieś yokai.

Adres: 3 Chome-3-7-1 Sakurachō, Koganei-shi, Tōkyō-to 184-0005, Japonia
Edo-Tokyo Open Air Architectural Museum czynne jest od wtorku do niedzieli przez cały rok. Wstęp 400¥ (lub 200¥ ulgowy). Strona www.
Dojazd: z Shijuku linią JR Chuo do stacji Higashi-Koganei plus 20 minut spaceru (można też podjechać autobusem)

Atrakcje w Tokio: Jeszcze jedno ‘niesamowite’ miejsce – Zojoji Temple, a konkretnie zagajnik Jizo

To było jedno z najbardziej niepokojących miejsc, w jakich byłam w Japonii. Niby biały dzień, niby środek miasta (co tam miasta, metropolii przez duże M), a jednak okolice świątyni Zojo-ji mogę nazwać tylko tak: creepy.

Atrakcje w Tokio

Jizo

Wszystko to za sprawą kilkuset figurek Jizo – nie większych od lalek kamiennych posążków, w kolorowych czapeczkach, niekiedy też kubraczkach lub fartuszkach i z nieodzownym wiatraczkiem w garści. I pewnie byłoby to bardziej malownicze niż upiorne, gdyby nie pewien drobiazg. Posążki Jizo – opiekuna Wodnych Dzieci – upamiętniają dusze dzieci nienarodzonych lub zmarłych.

Nienarodzonych, rzecz jasna, z bardzo różnych powodów, na czele z tym na literę a, o który w Polsce toczą się te zacięte boje. Wyczytałam u Joanny Bator w Japońskim wachlarzu, że aborcja w Japonii jest (była?) tania i łatwo dostępna (czego nie można powiedzieć o pigułkach, które zalegalizowano dopiero pod koniec dwudziestego wieku!), z czego skrzętnie skorzystali przedsiębiorczy buddyjscy mnisi, czyniąc z mizuko-kuyo (bo tak nazywa się ta, bazująca na poczuciu winy kobiet, usługa religijna) dochodowy interes.

Więc, jakkolwiek to nie brzmi, szeregi pyzatych posążków w czapeczkach to (jednak) komercja, co nie zmienia faktu, że atmosfera wokół jest przytłaczająca. A gdy wiatr powieje i wprawi w ruch te małe wiatraczki robi się naprawdę dziwnie.

Zagajnik figurek Jizo znajduje się po prawie stronie od wejścia do świątyni Zōjō-ji. Wstęp jest bezpłatny, a teren wokół świątyni dostępny bez ograniczeń.

Świątynia Zojoji | Stare plus nowe równa się Tokio w pigułce

Dojazd: stacje metra Onarimon (linia Mita Subway Line) lub Daimon (linie Oedo i Asakusa Subway Line).

Atrakcje w Tokio: Zobaczyć Harajuku i umrzeć

Harajuku, pff.

Turystyczne wygi, które na Tokio zjadły sobie zęby, pewnie tylko się skrzywią (co zresztą nie będzie reakcją zupełnie od czapy). Co nie zmienia faktu, że Harajuku raz zobaczyć trzeba. I kropka.

Tu zaczyna się Takeshita Dori

Harajuku to kolebka kultury cosplay (i tokijskie zagłębie kiczu). To właśnie tu gotyckie lolity i inni przebierańcy zaopatrują się w swoje super kawaii kostiumy i dodatki (a potem w nich paradują). Serce dzielnicy bije na Takeshita Dori. Ulica ma tylko 400 metrów długości, ale to będzie najdłuższe czterysta metrów w twoim życiu.

Objawy wizyty na Takeshita Dori: oczopląs i przebodźcowanie.

Dla lepszego efektu wybierz się do Harajuku zaraz po przylocie do Japonii.

Dom towarowy Laforet. Czego tam nie ma…

A skoro już tam zajedziesz, to koniecznie zajrzyj do domu towarowego Laforet (czego tam nie ma! Harajuku w pigułce), a chętni,  odważni (oraz cierpliwi) w maleńkim bistro Cafe & Pancake gram mogą popróbować japońskiej wariacji na temat amerykańskich naleśników – puchatych Premium Pancakes (950¥), o ile załapią się na jedną z (zaledwie!) 60 porcji, które codziennie są przygotowywane (po 20 zestawów o godz. 11, 15 i 18, a zapisy ruszają godzinę wcześniej).

Atrakcje w Tokio to też dziwne jedzenie. Smacznego!

W wersji dla niecierpliwych puchaty naleśnik (placek) ląduje w kubku z truskawkami lub tiramisu (500¥).

Dojazd: linią JR Yamanote (stacja Harajuku) lub metrem (stacja Meijijingu-mae).

Atrakcje w Tokio: This is a man’s world – Akihabara

O ile Harajuku było słodko-mdlące i dziewczęce, o tyle Akihabara to królestwo chłopców w każdym wieku (ze szczególnym uwzględnieniem pełnoletnich).

Akiba słynie z licznych sklepów z elektroniką (również używaną), w dalszej kolejności to królestwo subkultury otaku (fanów gier, mangi i anime najoględniej rzecz ujmując). To też właściwy adres, jeśli szukasz Meido Kissaten, czyli maid cafes – tych słynnych japońskich przybytków, w których krzyżówki lolitek z pokojówkami prócz podawania super kawaii jedzenia ugoszczą cię jak (hm) króla, a na życzenie nawet nakarmią łyżeczką.

Love Merci to jedna z tych atrakcji w Tokio tylko dla pełnoletnich

Wreszcie Akihabara to też zagłębie sklepów dla dorosłych, ale żadnych tam wstydliwie pochowanych w bramach sklepików, tylko wielopiętrowych sex shopów. Na czele z ośmiopiętrowym M’s: Pop Life sex department store. Tak, to jeden z najdziwniejszych sklepów w Tokio.

Dojazd: stacja Akihabara (m.in. linia Yamanote oraz metro Hibiya)

Atrakcje w Tokio: Miasto z góry – Tokyo Metropolitan Government Building w Shinjuku

Tokio naprawdę nie ma końca! Aby się o tym przekonać wystarczy wjechać na 45 piętro Metropolitan Government Building – to najlepszy (bo panoramiczny i w dodatku bezpłatny!) punkt widokowy na Tokio.

Oczywiście panoramę Tokio można oglądać też z Tokio Tower albo Sky Tree, ale za wjazd na nie trzeba płacić (i to słono), a tymczasem jedyne co trzeba zainwestować we wjazd na taras widokowy Tokyo Metropolitian Government Building to czas. Innymi słowy, trzeba swoje odstać w kolejce do windy. Ale warto, bo u góry czekają widoki jak marzenie.

Potwierdzam, że z Tokyo Metropolitian Government Building widać górę Fuji!

Znajdź na zdjęciu Fuji-san

I chyba w tym wszystkim najfajniejsze jest to, że północna wieża (bo są dwie!) czynna jest od 9:30 aż do 23 ergo można cieszyć oko widokami Tokio za dnia i po zmierzchu. W dodatku (powtarzam): za darmo.

Dojazd: Pociągiem prawie pod samą windę, bo w podziemiach Tokyo Metropolitian Government Building jest stacja metra Tocho-mae, a ze stacji Shinjuku to kilka minut spaceru.

A skoro już jesteśmy w Shinjuku, to dlaczego by nie zrobić sobie selfie z Godzillą?

Dwunastometrową głowę tego włochatego drania znajdziecie na dachu budynku Toho Cinemas Shinjuku. Jest dobrze widoczny od strony wejść do kina. Kina, które w nazwie ma Shinjuku, to w zasadzie leży w sercu Kabuki-cho – tokijskiej dzielnicy czerwonych latarni (podobno opanowanej przez yakuzę, ale ponieważ to Japonia włos nie spadnie ci tu z głowy).

W Tokio wszystko było fajne, ale nawet jeśli nie było fajne to i tak koniec końców było fajne – oto błyskotliwa puenta, którą ukuliśmy wspólnymi siłami z mym drogim towarzyszem podróży. Bo faktycznie tak było. Bo Tokio wspaniałe jest (po przetrawieniu szoku kulturowego). Amen.


To kiedy lecimy do Tokio? Szukaj noclegów! Lub przeczytaj jak ja to zrobiłam.


Ciekawy wpis? Puść go dalej! Śmiało 🙂
Nie chcesz przegapić kolejnych?
Dodaj mnie do Feedly albo dołącz do mnie na Instagramie lub Facebooku!
A najlepiej zostaw e-mail poniżej

Sprawdź swoją skrzynkę, potwierdź subskrypcję, a powiadomienia o nowych wpisach dostaniesz natychmiast po ich publikacji.

Komentarze