Gotówka czy karta? Jak nie stracić fortuny na przewalutowaniu? Internet w Japonii? Co lepiej zabrać z Polski, a co dokupić już na miejscu? Skąd czerpać pomysły na zwiedzanie? To wszystko i parę innych kwestii rozstrzygnie się w tym wpisie!

Gotowi? No to zapinamy pasy i odpalamy wrotki. Przed wami druga część cyklu „Jak zorganizować wyjazd do Japonii – studium przypadku na własnym przykładzie”. Poprzednią część (kiedy lecieć do Japonii, jakimi liniami lotniczymi i dlaczego Emirates) przeczytasz TUTAJ. A pozostałe wpisy z Japonii TUTAJ.

UWAGA!

Tekst został zaktualizowany w październiku 2019 roku i jest wypadkową doświadczeń z dwóch samodzielnie zorganizowanych podróży do Japonii: wiosną 2017 roku i we wrześniu 2019 roku. Łącznie w Japonii spędziłam ponad 5 tygodni. I ciągle mi mało!

Pieniądze w Japonii – gotówka czy karta?

Gotówka, gotówka i jeszcze raz gotówka!

Bez gotówki w Japonii ani rusz. Wieść gminna niesie, że europejskie karty płatnicze są rzadko akceptowane. Nie potwierdzam, nie mieliśmy ani razu problemu z płaceniem kartą MasterCard. O ile w ogóle była możliwość płacenia kartą, a z tym w Japonii bywa bardzo kiepsko.

Gdzie na pewno w Japonii zapłacić kartą: w sklepach conbini (Family Mart, Seven Eleven i Lawson), w zachodnich sieciówkach (np. w Starbuksie), w dużych sklepach.

Gdzie na pewno nie zapłacisz kartą w Japonii: a na przykład w sklepach typu “wszystko po 100 jenów”, także w większości niedrogich knajpek. Generalnie im mniejszy sklep czy punkt usługowy, tym większe prawdopodobieństwo, że przyjmuje tylko gotówkę.

Rzadko się zdarza, by japońskie bistra i knajpki akceptowały płatność kartą

W wielu miejscach, owszem, można płacić kartą, ale są to japońskie karty IC typu prepaid takie jak Suica czy Pasmo (tutaj pisałam, dlaczego warto, a nawet trzeba wyrobić własną kartę Suica), ale guess what karty IC doładowuję się tylko gotówką.

Niestety zdobyć jeny w Polsce to wyższa szkoła jazdy na rowerze. Dam Wam radę od serca: nie zostawiajcie poszukiwań jenów na ostatnią chwilę, a zacznijcie je od obdzwonienia okolicznych kantorów. Czy jest po co wychodzić z domu, hehe.

Poza tym można stracić majątek na przewalutowaniach. Używanie złotówkowych kart płatniczych to naprawdę ostateczność. Serio. Raz nieopatrznie zapłaciliśmy za coś kartą złotówkową i miny nam zrzedły, gdy okazało się, że bank przeliczył jednego jena po 0,045 złotego (przypominam, średni kurs NBP to 0,0324). Potem używaliśmy już tylko dolarowej karty płatniczej MasterCard. I to faktycznie się opłaciło.

Tokio olimpiada 2020

Tokio szykuje się na olimpiadę

To co z tymi bankomatami w Japonii?

W czasie dwóch pobytów w Japonii gotówkę z bankomatu wybieraliśmy łącznie trzy razy. Dwa razy z bankomatów w sklepach 7eleven, raz z bankomatu AEON Bank (AEON to przy okazji sieć wielkopowierzchniowych sklepów spożywczych – mieć Aeon Mall w sąsiedztwie, to jak wygrać milion jenów). Bankomaty bez marudzenia przyjęły naszego europejskiego MasterCarda, żaden z nich nie naliczył dodatkowej prowizji od siebie (co niestety może się zdarzyć! i to nawet jeśli masz “bezpłatne wypłaty z bankomatów” zagwarantowane przez swój bank).

Japonia nie rozpieszcza dostępem do bankomatów. Szukajcie ich na poczcie i w niektórych konbini (na pewno 7eleven, ale widzieliśmy ATM-y też w Family Marcie).

Na marginesie dodam, że banknoty są w Japonii traktowane z niebywałym szacunkiem i nie mam pojęcia jakiej technologii używa się do ich produkcji, ale wyglądają jakby przed momentem wyjechały z drukarni. Nie widziałam ani jednego wymiędlonego, podartego i pogryzmolonego banknotu przez cały pobyt.

Przydasie – wtyczki i przejściówki

W Japonii gniazdka są identyczne jak w USA, więc aby móc cokolwiek podłączyć trzeba zaopatrzyć się w stosowną przejściówkę. Najlepiej taką najprostszą, bez bolca. Można też to zrobić już na miejscu (np. w sklepie typu „wszystko po ¥100”) o ile będziesz w stanie to ogarnąć po wielogodzinnym locie i wszystkich lotniskowych formalnościach. Ja bym nie była, toteż przejściówki wieźliśmy z Polski.

Dom towarowy Laforet w Harajuku w Japonii

Dom towarowy Laforet w Harajuku

Internet: Czy jadąc do Japonii warto wypożyczać router? 

Moim zdaniem tak, choćby dla spokoju ducha i nielimitowanego dostępu do google translatora warto w Japonii mieć własne źródło internetu. Zwłaszcza jeśli planujesz zwiedzanie wyspy. W Tokio faktycznie jest mnóstwo miejsc, gdzie złapiesz darmowe wifi (stacje i pociągi metra, sklepy Konbini etc; zwykle aby skorzystać z bezpłatnego wifi w Japonii trzeba podać swój adres e-mail), ale im dalej w prowincję tym darmowych hot spotów mniej.

W 2017 roku kieszonkowy przenośny router wifi wypożyczyliśmy za pośrednictwem japońskiego biura podróży H.I.S. POLAND. Działa to tak, że w Polsce opłaca się z góry wynajem na określoną ilość dni, a router odbiera na lotnisku i dokładnie w tym samym miejscu zwraca się go przed odlotem. Koszt w 2017 roku to było 29 złotych za dzień. Teoretycznie limit to 7GB, ale w praktyce internet był nielimitowany. Bateria wystarczała na ok. 8 godzin. Plus jest taki, że z H.I.S. Poland można porozumiewać się po polsku i mają siedzibę w Warszawie.

W 2019 roku taki sam przenośny router wynajęliśmy za pośrednictwem strony Klook Travel. Za identyczny kieszonkowy router zapłaciliśmy ok. 100 dolarów, czyli mniej więcej 4,5 dolara za dzień korzystania z netu. Sporo taniej niż w H.I.S. Tym razem router odebraliśmy na lotnisku Haneda, a ostatniego dnia spakowaliśmy do dołączonej do niego koperty i wrzuciliśmy do skrzynki pocztowej przed przejściem kontroli bezpieczeństwa na lotnisku Narita. Dwa dni później przyszedł mail z potwierdzeniem, że ruter dotarł z powrotem!

Tokio

Przemyśl zawartość walizki

Bo nawet jeśli czegoś ci zabraknie, to na miejscu można bez problemu kupić niemal wszystko. Na pewno nie warto wieźć ze sobą parasola, bo kupisz go na miejscu w pierwszym lepszym sklepie „wszystko po ¥100” (a w zasadzie po ¥110, bo w Japonii najczęściej podane ceny są netto i trzeba do nich jeszcze dodać 10% VAT). ¥110 to mniej więcej 4 złote.

Nie warto też pakować tony ciuchów – lepiej zrobić pranie na miejscu, a wolne miejsce w walizce przeznaczyć na suweniry. Tym bardziej, że w pralnie na monety wyposażone są niemal wszystkie hotele w Japonii. Za pierwszym razem wyliczyliśmy ubrania tak, aby wizyta w pralni wypadła mniej więcej w połowie pobytu (cała operacja prania kosztowała ok. ¥500). Za drugim razem bagaże i ciuchy ograniczyliśmy do minimum, co przełożyło się na trzy prania, ale i tak kilka ciuchów w ogóle się nie przydało.

To był nasz jedyny bagaż na ponad trzy tygodnie w podróży

Poza tym w Japonii są znakomite sklepy odzieżowe. I to jest coś, co powinno wylądować we wpisie o największych zaskoczeniach Japonii (CZYTAJ TU). Przed wyjazdem do Japonii byłam przekonana, że mój tyłek (jakże słusznych rozmiarów) będzie poza skalą japońskiej rozmiarów. Błąd.

Takich ciuchów nie kupisz w Polsce

Już drugiego dnia moje serce mocniej zabiło dla Uniqlo. To chyba najpopularniejsza japońska marka, a słynie z porządnych, klasycznych ciuchów z dobrym składem i ceną. Gdzieś przeczytałam, że tylko wyznawcy są w stanie odróżnić poszczególne kolekcje Uniqlo i że absolutnym hitem są ich ultralekkie kurtki puchowe i termobielizna, ale mnie kupili fasonami, których na próżno szukać w europejskich sieciówkach-śmieciówkach (idealnej długości sukienki z wbudowanym stanikiem!), prostotą i starannym wykończeniem ubrań. No i cenami, które są porównywalne z H&M czy Zarą.

A potem jeszcze odkryliśmy GU, czyli japońską odpowiedź na Primark. Ciuchy w GU są co najmniej o 1/4 tańsze niż w Uniqlo, nie mają też aż tak dobrych składów i jakości wykończenia. Ale to, co oferuje GU jest i tak lepiej uszyte niż w rzeczonym Primarku, a ceny są bardzo zbliżone. Uniqlo i GU należą do tego samego koncernu odzieżowego i tylko płacz i zgrzytanie zębami, że żadna z tych marek nie sprzedaje w Polsce. Choć akurat ciuchy z Uniqlo można zamawiać przez net.

Stoisko ze starociami w dzielnicy Asakusa w Tokio

Zwiedzaj nietuzinkowo

Papierowy przewodnik Baedeker o mały włos nie skończył w koszu na lotnisku. Nie wiem dlaczego go ocaliłam (a mało to on nie waży, o nie). W konfrontacji z rzeczywistością okazał się zupełnie nieprzydatny. Przynajmniej dla nas.

Bo gdybyśmy chcieli zwiedzać Japonię tropem wyłącznie historii, świątyń i dziedzictwa, to równie dobrze moglibyśmy wykupić wczasy w biurze podróży. Nas interesowały inne klimaty i choć – wiadomo – oczywistości też zaliczyliśmy, to jednak po Tokio i Japonii chadzaliśmy własnymi ścieżkami, a inspiracji po temu dostarczyły nam (j. angielski):

Takeshita, czyli główna ulica Harajuku w Japonii

Takeshita, czyli główna ulica tokijskiej dzielnicy Harajuku

  • TimeOut Tokyo  – nie bez kozery mają w tytule The best things to do in Tokyo. Ta strona to niewyczerpane źródło inspiracji z gatunku „co robić”, „co jeść” i „gdzie pójść” plus tony praktycznych wskazówek dla turystów: jak zachować się w łaźni publicznej, jak przetrwać porę deszczową, jak wynająć auto, czy wreszcie gdzie w Tokio zrobić sobie najlepsze selfie a gdzie za darmo naładować telefon. Czytaj TUTAJ
  • Tokyo Cheapo – kopalnia pomysłów jak po kosztach albo nawet za free spędzić czas w Tokyo: od rozrywek, przez transport i hotele, po knajpy, muzea, trasy spacerowe, jednodniowe wypady za miasto, festiwale i inne prawie lub całkiem darmowe atrakcje. Czytaj TUTAJ
  • NHK World – anglojęzyczny kanał japońskiej państwowej telewizji NHK ma w programie kilka świetnych audycji krajoznawczych. Na przykład Seasoning the Seasons albo Journeys in Japan – program, w którym przybysze z zagranicy odkrywają nietypowe miejsca w Japonii, często spoza turystycznych szlaków i przy okazji degustują lokalne specjały (czego szczerze im zazdroszczę). Strona www TUTAJ

Bambusowy las w Kioto

Czytaj również pozostałe posty z podróży do Japonii:

➔ Co trzeba zobaczyć w Tokio część 1 | część 2
Kioto w pigułce dla zabieganych
➔ Makaki japońskie kąpią się w gorących źródłach | Jigokudani Snow Monkey Park
8 trików jak tanio zorganizować wyjazd do Japonii
➔ Noclegi w Japonii: jak szukać by na spanie nie wydać fortuny (+ sprawdzone hotele!)
➔ Jak zorganizować wyjazd do Japonii | Transport w Tokio i Japan Rail Pass
➔ Jak zorganizować wyjazd do Japonii | kiedy najlepiej lecieć i jakimi liniami 
➔ Japonia: lista lektur | Co przeczytać przed podróżą do Japonii?
6 największych zaskoczeń w Japonii


Ciekawy wpis? Puść go dalej! 
Nie chcesz przegapić kolejnych? Słusznie!
Dodaj mnie do Feedly albo polub na Instagramie lub Facebooku!
Lub zapisz się na newsletter. Zero spamu, tylko powiadomienia o nowych artykułach! 

A teraz sprawdź skrzynkę i kliknij w potwierdzający link.

DZIĘKUJĘ!

Komentarze