To była niezapomniana przygoda: noc w pustynnym obozowisku, ale z mieszczańskimi wygodami, z których nie chciałam – i nie musiałam – rezygnować.

Pustynie zajmują osiemdziesiąt procent powierzchni Omanu. Musiałam z tego faktu zrobić użytek! Tym bardziej, że wcześniej moim jedynym „pustynnym” doświadczeniem były spacery po Pustyni Błędowskiej. Oman pozwolił mi to nadrobić z nawiązką! Bo Wahiba Sands to pustynia co się zowie: z wielbłądami, wydmami i morzem piasku pod rozgwieżdżonym niebem.

Z artykułu dowiesz się:

  • jak wyglądają noclegi na pustyni w Omanie
  • jakie inne atrakcje czekają na Wahiba Sands
  • oraz… czy na pustynię da się wjechać samochodem

Ale najpierw przeprowadźmy ćwiczenie:

Wyobraź sobie wielką piaskownicę, którą ktoś przeczesał gigantycznym grzebieniem

Tak na zdjęciach satelitarnych wygląda pocięta pasami wydm Wahiba Sands. Albo Sharqiyya Sands, bo i tak bywa nazywany ten pustynny obszar we wschodnim Omanie. Ponoć druga nazwa jest właściwsza, ale w przewodnikach używa się pierwszej, więc i ja będę ją Wahiba Sands nazywać.

A teraz wyobraź sobie zasypane piaskiem województwo śląskie. Nie ma Częstochowy ani Bielska-Białej, zniknął Cieszyn i Jaworzno, Przemsza, Wisła i Odra, Beskidy i jurajskie skałki. Wszędzie piach. Już wiesz jaki obszar zajmuje Wahiba Sands, nie będąc przy tym aż taką ziemią jałową jak mogłoby się zdawać. Coś tu rośnie! Coś tu żyje! I nie mam na myśli zasadzonych ku uciesze turystów palm, ani snujących się półdzikich wielbłądów (a właściwie dromaderów, bo to wielbłądy jednogarbne).

wielbłąd pustynia oman

Rachityczne trawy i podobno nawet jakieś drzewa nie zmieniają faktu, że wszystko kręci się tu wokół piasku — w ilościach niewiarygodnych i trudnych do wyobrażenia. Na moje szczęście podczas noclegu na Wahiba Sands nie wiało, ale nawet bez wiatru pamiątki ze spaceru na wydmy wysypywały mi się z butów do końca pobytu w Omanie.

Jak zorganizować nocleg na pustyni w Omanie?

Jest to zaskakująco proste! Opcje są dwie:

Spać na dziko. To w Omanie legalne, a namioty są śmiesznie tanie. W markecie widziałam po 9 OMR (czyli około 90 złotych).

Zostawiam ją pod rozwagę innym chętnym, bo sama wybrałam opcję numer dwa, czyli nocleg w obozowisku na pustyni.

Jak znalazłam nocleg na pustyni? – zapytacie. Na co ja odpowiem, że o tutaj. Czyli w tym samym miejscu, w którym szukam noclegów także na inne wyjazdy. Ba, okazało się, że Wahiba Sands świetnie się monetyzuje. Wybór campów był spory, podobnie jak rozpiętość ich cen.

Obozowisko na pustyni w Omanie

Pomogło zawężenie kryteriów. Że chcę spać na łóżku, ale nie w murowanym domku. Żeby nocleg nie kosztował milionów (wiadomo!) i żeby obóz był pustynnym odpowiednikiem „pokoju na końcu korytarza”, czyli z dala od najbliższej wioski oraz innych campów. Nie zależało mi na basenie (bo są takie obozowiska!) ani gaju palmowym, ale na kolacji i śniadaniu owszem. Oraz na kameralności obozu. No i najważniejsze: miała być woda w kranie i kibelek ze spłuczką. Własny, nie dzielony z innymi obozowiczami.

Czyli: trochę przygoda, a trochę wygoda. Noc w namiocie, ale takim glam. Z równania wyszło, że wszystkie moje oczekiwania na Wahiba Sands spełnia ten obóz. I to tutaj spędziłam noc.

Nocleg na pustyni w Omanie

Na pustynię trzeba było wjechać. Jakoś

Po obstalowaniu noclegu na omańskiej pustyni pozostał jeszcze jeden problem. Albo wyzwanie. Trzeba się było do niego dostać. Camp od najbliższej asfaltowej drogi dzieliło czternaście kilometrów sypkiego piasku. Post factum donoszę, że do sforsowania nawet przez średnio rozgarniętego kierowcę o ile:

  • Dysponuje autem z napędem 4×4
  • Spuści powietrze w oponach

Tak, tak, Drodzy Czytelnicy, po pustyni jeździ się na kapciach. I to takich mięciutkich, bo rekomendowane ciśnienie to 1,5 bara lub mniej. Nie wiesz, jak spuścić powietrze w oponach? Ja też nie wiedziałam. Zrobili to za mnie pracownicy stacji benzynowej Al Maha w wiosce Al Wasil. Obok jest profesjonalny serwis ogumienia, który dzień później przywrócił opony do fabrycznych ustawień. Kosztowało to całego 1 OMR (ok. 10 złotych).

jazda samochodem po pustyni w omanie

Dalej droga była prosta i niewiele miała wspólnego z off-roadem. Do obozowisk na Wahiba Sands prowadzą trakty, wyraźnie odznaczające się w piasku, w miarę też ubite. Dopiero na samym końcu trzeba było podjechać na niewielką wydmę, na której położony był obóz. Jedyne wyzwanie na tych czternastu kilometrach.

Nie masz auta z napędem na cztery koła? Nie szkodzi, nie musisz. Miejsca noclegowe na Wahiba Sands oferują transfer gości, bynajmniej nie gratis. Z drugiej strony wypożyczenie samochodu 4×4 w Omanie trudno nazwać budżetową opcją. Zwłaszcza jeśli zależy ci na aucie, które nadaje się do jazdy na przełaj przez pustynię. Moja Grand Vitara nie nadawała się do takich ekscesów, więc off-road po wydmach wykupiłam w campie, ale o tym za moment.

off road pustynia oman

Dzień z życia pustynnej obozowiczki w Omanie

Nos nie zawiódł mnie przy wyborze noclegu na pustyni Wahiba – obóz okazał się kameralny i taki właśnie akuratny. Miał wszystko czego potrzeba.

Namiot był przestronny i zelektryfikowany. Było więc światło i gniazdko, żeby naładować telefon. Do spania były łóżka (których nie nazwałabym wygodnymi, ale to specyfika Omanu, tam się śpi na katafalkach), do siedzenia krzesełka turystyczne.

nocleg na pustyni w omanie wnętrze namiotu

Najlepsza jednak okazała się łazienka, którą od namiotu dzieliły cztery kroki. Wygódka była murowana, zamykana na skobelek jak w Polsce stodoły. Był prysznic, bieżąca woda, lustro i spłukiwany wucet, ale… nie było dachu. Nocne posiedzenia na tronie za świadków miały miony gwiazd.

nocleg na pustyni w Omanie - łazienka na Wahiba Sands

Sercem obozu był duży namiot jadalno-wypoczynkowy, w którym podawano posiłki, można się było zrelaksować na poduchach przy omańskiej kawie, herbacie lub daktylach, które były dostępne o każdej porze i w dowolnych ilościach. Podobnie jak butelkowana woda. Omańczycy są niesłychanie gościnnym narodem i to „ugaszczanie” jest odczuwalne co krok choćby, takimi małymi gestami jak daktyle i kawa.

nocleg na pustyni w Omanie obozowisko

nocleg na pustyni w Omanie wnętrze namiotu glamping

Z wydmy na pazurki

Resztę popołudnia mogłaby spędzić gapiąc się na pustynię, bo zaiste jest to widok hipnotyzujący. I to byłoby OK, gdyby nie zew przygody. Camp miał całą listę dodatkowo płatnych aktywności. Od przejażdżek na wielbłądach przez safari na quadach do zjazdy na desce z wydm. Wybrałam off-road. Było trochę jak na kolejce górskiej, a siedzącego za kółkiem Omańczyka nie opuszczał dobry humor. „Teraz będzie łagodnie!” – zapowiadał, a Land Cruiser zjeżdżał z niemal pionowego stoku.

off-road Wahiba Sands Oman

off road pustynia oman

Na koniec była kontemplacja zachodu słońca ze szczytu wydmy. I to był jeden z tych zachodów, których wspomnienie zostaje w pamięci na długo. Pustynia za dnia ma kolor miodu, ale im słońce niżej, tym barwa tężeje i nabiera odcienia ochry.

zachód słońca na pustyni w Omanie

A potem zjechaliśmy na kolację

Pyszną i urozmaiconą. Skóra mi cierpnie na frazę „każdy znajdzie coś dla siebie”, ale faktycznie tak było. Podobnie zresztą sprawa się miała ze śniadaniem. Oba posiłki podawano w formie bufetu.

nocleg na pustyni w Omanie śniadanie
nocleg na pustyni w Omanie kolacja

Po zmroku pustynia błyskawicznie się wyziębia. Właściwie już w czasie zachodu słońca czułam pod stopami jak stygnie piasek. Po kolacji na rozgrzewkę gospodarze rozpalili ognisko. Drewno wesoło trzaskało, a nad głowami spadały gwiazdy. W połowie grudnia nad Omanem wypada szczyt sezonu na Geminidy, a nad Wahiba Sands nie ma zanieczyszczenia światłem. W dwa kwadranse spadło ich przynajmniej pięć. Ale przerwałam obserwacje, bo zachciało mi się spać.

ognisko na pustyni w Omanie

Jak śpi się na pustyni w Omanie?

Doskonale! Cicho, powietrze świeże, ciemność doskonała. Przezornie spakowałam do walizki lekki wełniany pled, którym się zatuliłam i było mi idealnie ciepło. Bez kocyka mogłoby być różnie, ale pisze to typ zmarźlaka, który zimą do termicznej bielizny zakłada dwa wełniane swetry.

Nie chciało mi się wstawać na wschód słońca co okazało się słuszną decyzją – rano niebo nad Wahiba Sands było zasnute chmurami. Pośniadanny spacer na sąsiednią wydmę odbyłam w ożywczym chłodku. I dobrze, bo słowo spacer nie oddaje wysiłku jaki należało włożyć w jej zdobycie, nawet jeśli – zgodnie z radą gospodarza obozu – obierze się pozornie łagodny trawers zamiast dróżki na przełaj, którą dzień wcześniej zwoził mnie dowcipny Omańczyk.

Dwa kroki do przodu, jeden do tyłu – i tak do skutku, aż na wierzchołek, z którego nie było widać niczego prócz kolejnych gór piasku. I wtedy zza chmur wyszło słońce. W grudniu nie tak palące jak przez resztę roku, ale wciąż dopiekające. To był znak, że pora ewakuować się z Waiba Sands w stronę kolejnych omańskich przygód.

Wahiba Sands Oman wydma Wahiba Sands Oman wydma Wahiba Sands Oman wielbłady dromanery


* Niektóre linki w tekście są afiliacyjne. Ale nie polecam tutaj niczego, co mi się nie podoba!

Dzięki, że czytasz do końca! Przydało się? Udostępnij znajomym! 

Postaw mi wirtualną kawę. Da mi to poczucie, że to, co robię ma sens.
Po więcej pomysłów zajrzyj do spisu treści bloga.
Zostań ze mną na dłużej, aby nie przegapić kolejnych tekstów.
Polub na Instagramie i Facebooku!
Lub zapisz się do newslettera z powiadomieniami o nowych artykułach.


Loading
Sprawdź skrzynkę i kliknij w potwierdzający link.

DZIĘKUJĘ!