Właśnie zaczęłam trzeci sezon autorskich spacerów po Krakowie! Jak to możliwe, że dopiero teraz o tym tu piszę?
Nie wiem – to odpowiedź na szybko. Ale jeśli podumam chwilę dłużej okazuje się, że cisza miała kilka powodów.
Pierwszym było przekonanie, że skoro trąbie o mojej spacerowej działalności w mediach społecznościowych, to załatwia to sprawę (ale to przecież nieprawda!).
Drugim niechęć do pisania o sobie i swojej działalności. Zawsze przychodziło mi to z trudem, choć czynię już na tym polu pewne postępy (czego dowodzi ten tekst!).
Trzecim i chyba najważniejszym: lenistwo. Po prostu. Częstotliwość artykułów na stronie spadła nie dlatego, że straciłam serce do podrozozepokulturze.pl, a dlatego że pisanie od pewnego czasu jest moim podstawowym zajęciem zarobkowym (kilka tygodni temu skończyłam szóstką książkę, ale piszę także reportaże i teksty zlecone) i po godzinach już mi się pisać nie chce.
No chyba, że trafię w miejsce, o których „muszę, bo się uduszę” opowiedzieć. Na przykład do Fromborka albo na plantację herbaty w Japonii. Zapowiadam też serię wpisów z Omanu.
Co zabawne: spacery po Krakowie to też poniekąd dziecko powodu numer 3!
Zaczęłam prowadzić spacery po Krakowie dlatego, że tyle jest historii, którymi chciałabym się podzielić, ale jestem zbyt leniwa, by je opisać, więc… je opowiadam! Na żywo, w plenerze, latem i zimą, bez względu na pogodę. I wiecie co? Przynosi mi to masę frajdy i morze satysfakcji.
Na styczeń i luty 2026 mam w planach:
➡︎ Kraków śladem Stanisława Przybyszewskiego (25 stycznia 2025)
➡︎ Mozaiki – spacer oraz wizyta w pracowni mozaiki (31 stycznia 2026)
➡︎ Stare Podgórze w pigułce (1 lutego 2026)
➡︎ Spacer po Zabłociu: Nie tylko Schindler. przemysł, wojna, sztuka (7/8 lutego 2026)
Ale najpierw trzeba było zrobić pierwszy krok
Ośmielić się. Przełamać do wyjścia zza komputera. Ogłosić sprawę i zacząć promować. Kosztowało mnie to więcej niż możecie sobie wyobrazić. I nie mam na myśli pieniędzy.
Na pierwszy spacer przyszły dwie osoby, ale ja byłam szczęśliwa, że przyszedł ktokolwiek i śladem Wisławy Szymborskiej nie oprowadzam powietrza! Nie powiem, miałam sporo rozkmin, czy nie odpuścić sprawy. Dzisiaj gratuluję sobie, że zamiast złożyć broń ogłosiłam kolejny spacer (po Podgórzu), na który zapisało się osiem osób. Siedem z nich wróciło na kolejne spacery. A trzeci – po Dębnikach – miał więcej chętnych do udziału niż przewidziałam miejsc. Potem był Teodor Talowski i znów komplet plus lista rezerwowa. Od tamtej pory stworzyłam i poprowadziłam kilkanaście różnych spacerów po Krakowie.
Była Wesoła, były Bronowice Małe, Salwator, Zakrzówek, Wola Justowska, krakowskie mozaiki i nowohuckie neony. Dla Festiwalu KRAJM poprowadziłam spacer śladem zbrodni, a dla Wydawnictwa UJ – śladem Stanisława Przybyszewskiego. Listę wszystkich tras znajdziesz tutaj. Wciąż układam nowe, bo pomysłów na kolejne spacery mam co najmniej drugie tyle.
Bilety na te spacery (oraz kolejne w przyszłości) kupisz tutaj.
O terminach w pierwszej kolejności dowiadują się subskrybenci spacerowego newsletteru.
Gdyby pięć lat temu mi ktoś powiedział, że będę prowadzić spacery po Krakowie, na których miejsca rozchodzą się migiem tylko popukałabym się w czoło
To było potężne wyjście ze strefy komfortu. Po dwóch latach przewodnikowania oraz bezliku innych wystąpień stwierdzam, że wystąpienia publiczne to umiejętność jak każda inna. Można się tego nauczyć. Kiedyś paraliżowała mnie myśl o tym, że mam wziąć mikrofon do ręki. W grudniu 2025 roku opowiadałam o Japonii przed ośmiuset osobową widownią Podkarpackiego Kalejdoskopu Podróżniczego. Weszłam na scenę i zrobiłam swoje.
Ale wróćmy do spacerów.
Pisałam, że wyrosły z lenistwa. Ale tylko poniekąd. Bliższe prawdy byłoby napisanie, że
Spacery po Krakowie wyrosły z ciekawości świata
Na początku jest zawsze temat: miejsce, człowiek lub historia, która rajcuje mnie na tyle, że mam ochotę szperać w książkach, studiować archiwalia i ryć w zasobach internetu. Zwykle jest to jakiś wycinek Krakowa, dzielnica, dawna wieś wciągnięta w jego granice. Ale biorę też na tapet inne tematy. Na przykład w tym roku planuję spacer śladem architekta Adolfa Szyszko-Bohusza.
Kwerenda w źródłach to mój ulubiony etap pracy nad nową trasą. Czasem zaczynam od odpalenia mapy i ułożenia jej „na sucho”, częściej muszę najpierw podłubać w literaturze, by pomysł złożył się w spacer. Niby Kraków znam już nieźle, ale za każdym razem coś zaskakuje mnie w trakcie przygotowań. Uwielbiam też ten moment, gdy z pozoru niepowiązane fakty, dzięki zrozumieniu kontekstu i poznaniu historycznej perspektywy, nagle nabierają sensu.
Drugim ulubionym momentem są testy spaceru w terenie. To sądny moment, sprawdzam jak to co zaplanowałam ma się do rzeczywistości. Czasem nijak i dany punkt wylatuje z programu. Innym razem po testach trasa zyskuje dodatkowe punkty. Nie mogę jednak przesadzać z długością spacerów. Staram się, by nie trwały dłużej niż 2,5 godziny!
Dalej jest przygotowywanie opisów i tytułów, grafik, publikowanie materiałów promocyjnych – niewidzialna praca, za którą nie przepadam, bo zajmuje zdecydowanie za dużo czasu. Ale wysyłka newsletteru z nowościami to znów fajny moment. Właściwie od niego zaczynam działania promocyjne. Spacerowicze mają pierwszeństwo zapisów, reszta świata dowiaduje się o terminach spacerów po nich.
W międzyczasie przyswajam rolę – tak to eufemistycznie nazwijmy. Ostatni raz tyle się uczyłam na studiach (czyli dawno temu!). Zależy mi, by spacerowicze dobrze się bawili i nie czuli upływu czasu! Na pewno nie osiągnie się tego bezrefleksyjnie klepiąc daty i fakty suche jak Sahara w środku lata, aż ziewnęłam to pisząc. Dlatego ja nie oprowadzam, a opowiadam. To też umiejętność, której musiałam się nauczyć.
Gdy wszystko dopięte jest na ostatni guzik wchodzę w rolę cicerone
Uwielbiam to! Zresztą Mili Państwo: spacery to Wy! Nie robiłabym tego bez Was. Kończąc spacer czuję ogromną wdzięczność za to, że jesteście. A masa pozytywnego feedbacku oraz to, że do mnie wracacie sprawiają, że mam ochotę na więcej!
Wbrew pozorom na moje spacery po Krakowie rzadko trafiają turyści, bo… nie mam w repertuarze typowo turystycznych tras. Spacery układam z myślą o osobach, które o Krakowie chcą dowiedzieć się więcej. Poznać jego nieznane strony. Wspaniałe jest to, że uczestnicy dzielą się ze mną anegdotami i rodzinnymi opowieściami, których nie poznałabym w inny sposób.
Jeżeli masz ochotę dołączyć do mnie, to w najbliższym czasie zapraszam na:
➡︎ Kraków śladem Stanisława Przybyszewskiego (25 stycznia 2025)
➡︎ Mozaiki – spacer oraz wizyta w pracowni mozaiki (31 stycznia 2026)
➡︎ Stare Podgórze w pigułce (1 lutego 2026)
➡︎ Spacer po Zabłociu: Nie tylko Schindler. przemysł, wojna, sztuka (7/8 lutego 2026)
Zajrzyj tutaj, aby sprawdzić, co będzie grane po tym terminie.
Chcesz, żeby taki spacer poprowadziła dla Twojej grupy? Pisz śmiało, omówimy szczegóły.
spacery@podrozepokulturze.pl
Dzięki, że czytasz do końca! Przydało się? Udostępnij znajomym!
Postaw mi wirtualną kawę. Da mi to poczucie, że to, co robię ma sens.
Po więcej pomysłów zajrzyj do spisu treści bloga.
Zostań ze mną na dłużej, aby nie przegapić kolejnych tekstów.
Polub na Instagramie i Facebooku!
Lub zapisz się do newslettera z powiadomieniami o nowych artykułach.
DZIĘKUJĘ!
Podobne artykuły
Cześć!
Nazywam się Zofia Jurczak, a to moja strona poświęcona podróżom
Jestem kulturoznawczynią (UJ), stypendystką Miasta Krakowa. Moje koniki to Kraków (napisałam o nim dwie książki), muzea, miasteczka, dziedzictwo kulturowe i historyczne. Kocham Japonię, uwielbiam wyspy. W podróży napędza mnie ciekawość. Na stronie piszę o tym, co mnie kręci.
Więcej







