Frombork zaskoczył mnie bardziej niż się spodziewałam. To warmińskie miasteczko, w którym Mikołaj Kopernik spędził większość życia aż pachnie historią.

Być może wiecie, choć raczej nie, mam lekkiego crusha na punkcie Kopernika. Właściwie od zawsze, ale po przeczytaniu tej biografii jeszcze bardziej. Abstrahując od „wstrzymał słońce, ruszył ziemię” Kopernik to był fascynujący gość, który miał szczęście/nieszczęście żyć w ciekawych czasach.

Myślimy Kopernik = astronomia, ale gwiezdne sprawy to było jego hobby po godzinach. Na co dzień zajmował się czym innym: administrowaniem dobrami kościelnymi, lokowaniem wsi, pisaniem traktatów (np. tego o złym pieniądzu, który wypiera dobry), poborem podatków, w ostateczności poradami medycznymi. Na tym tle dowodzenie obroną Olsztyna w czasie najazdu Krzyżaków jawi się jako najbardziej ekscytujący moment jego kariery. Ale Kopernik raczej nie był człowiekiem uzależnionym od adrenaliny, więc najszczęśliwsze lata spędził w Fromborku – miasteczku na końcu świata, gdzie po odbębnieniu gryzipiórskich powinności miał czas na obserwacje nieba i pisanie „De Revolutionibus”.

Polskę można zwiedzać szlakiem kopernikowskim

Trochę jest on naciągany. Na przykład znalazło się na nim moje rodzinne miasteczko, choć nie ma nawet pół dowodu, że Mikołaj Kopernik kiedykolwiek w nim przebywał. A jeśli już, to przejazdem.

W rzeczywistości w Polsce są cztery miasta, w których Kopernik spędził więcej niż pięć minut i jakoś zapisał się w dziejach:

Toruń – dom, w którym urodził się zmieniono w nowoczesne muzeum (dość rozczarowujące, jeśli mam być szczera, ale po przeczytaniu wspomnianej biografii trudno mnie czymkolwiek zaskoczyć).

Kraków, gdzie studiował (w Collegium Maius mieście się muzeum m.in. z kolekcją starodawnych narzędzi astronomicznych). Ciekawostka: ulicę Kopernika przecina krakowski południk zerowy, którego Mikołaj użył jako podstawę obliczeń w „De Revolutionibus”.

Olsztyn z jedyną pamiątką po Koperniku – astronomicznymi tablicami, które namalował sobie w krużgankach zamku, a potem na ich podstawie wyznaczył pierwszy dzień wiosny.

Frombork, w którym spędził większość dorosłego życia (w towarzystwie kobiety, co w oficjalnej narracji się przemilcza, bo koniec-końców Kopernik był kanonikiem, a życie z babą u boku kłóci się z bogobojnym wizerunkiem). We Fromborku Mikołaj zmarł i został pochowany.

Do tego zestawu można jeszcze dodać Lidzbark Warmiński, w którym Kopernik kilka lat sekretarzował swojemu wujowi i zarazem biskupowi warmińskiemu – Łukaszowi Watzenrode. Lidzbark jest kapitalny, ale na ślady kopernikańskie nie ma co w nim liczyć, więc miejscówka dla chętnych.

Z tych wszystkich miejsc byłam wszędzie poza Fromborkiem. Do sierpnia 2025 roku.

Wiedziałam, że będzie dobrze, ale mimo to Frombork mnie zaskoczył

Bo w tym kieszonkowym miasteczku (dwa tysiące mieszkańców!) w atrakcjach można przebierać. Muzea (tak – liczba mnoga), katedra do oglądania od dołu i góry, wieże, mury, planetarium, a tu jeszcze kusi Zalew Wiślany z miejscami do plażowania, a za rogiem czai się zjawiskowa Wysoczyzna Elbląska.

Ale czasy, gdy bawiłam się w prymuskę turystyki i zwiedzałam wszystko już przeminęły. Wybrałam więc sobie to i owo z tego fromborskiego zbioru i – napiszę to od razu – był to wybór z wszech miar satysfakcjonujący. Proszę więc korzystać i ruszać na zwiedzanie Fromborka mym śladem.

Najpierw jednak oddajmy Kopernikowi to co kopernikańskie.

Katedra we Fromborku i grób Mikołaja Kopernika

Wita z oddali. Misterium z czerwonej cegły, usadowione na wzgórzu niczym monumentalna kura na grzędzie. Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Andrzeja to wspaniała reprezentantka czternastowiecznego gotyku. Koronkowe dekoracje z cegły i kamieniarskie detale wywołały u mnie mimowolny jęk zachwytu.

portal katedry we Fromborku

Ogołocone przez Szwedów wnętrze urządzono „na złoto” w duchu baroku i kontrreformacji. Ocalał poliptyk Najświętszej Maryi Panny z początku XVI wieku. Przepiękna snycerska robota, a dzięki temu, że już nie jest ołtarzem głównym można dokładnie mu się przyjrzeć.

ołtarz Najświętszej Maryi Panny we Fromborku

Po przeciwnej stronie grób Kopernika. Domniemany. Gdy umierał w 1543 roku panowało tak wielkie zamieszanie, że nie odnotowano nie tylko miejsca jego pochówku (wiadomo tylko, że gdzieś w katedrze), ale nawet dziennej daty zgonu. Dlatego pewnie nigdy się nie dowiemy, czy złożone pod posadzką kostki należą do Mikołaja. Załóżmy, że jednak tak jest.

grób Mikołaja Kopernika

W katedrze fromborskiej warte uwagi są także epitafia oraz organy. Mają blisko siedem tysięcy piszczałek! Jest ich tyle, że kontuar (część z klawiaturą i pedałami, na której się gra) został wyrzucony do nawy głównej. Ergo we Fromborku zobaczymy z bliska organistę w akcji. A teraz zdradzę wam sekret: wcale nie trzeba w związku z tym stawiać się na mszy. Wystarczy wybrać bilet z prezentacją prospektu organowego (bo zwiedzanie katedry we Fromborku tak czy siak jest płatne). Wciąż nieprzekonanym dodam, że taki bilet kosztuje całe 20 złotych (stan na sierpień 2025), a akustyka w katedrze jest taka, że drżą kolana a oczy się szklą.

epitafium w katedrze we Fromborku

Wracając do Kopernika

Na wzgórzu katedralnym we Fromborku można by spędzić pół dnia. Tyle tu zwiedzania.

Także miejsc związanych z Kopernikiem jest więcej. Miał na przykład swoją wieżę przy katedrze – znaną z obrazu „Astronom Kopernik, czyli rozmowa z Bogiem”. Matejko nigdy nie był we Fromborku, więc malując trochę fantazjował, a trochę wzorował się na Krakowie. Efekt: niewiele na obrazie się zgadza.

Kopernik by Matejko

Nie wiadomo też, gdzie Kopernik rozkładał swoje astronomiczne oprzyrządowania. Na pewno nie na wieży, jak chciał Matejko, bo tam instrumenty by się nie zmieściły. Może gdzieś koło kanonii – położonego poza murami katedralnymi domku, w którym mieszkał (z ową niewiastą). Dzisiaj działa w niej jadłodajnia, która zaśmieciła przestrzeń Fromborka wielkimi banerami zapraszającymi na „obiady w domu Mikołaja Kopernika”.

Na wzgórzu jest jeszcze małe planetarium, punkt widokowy na wieży, Muzeum Kopernika, dawny pałac biskupi. Każda atrakcja osobno biletowana, więc chcąc zobaczyć wszystko zbierze się poważna sumka. A żeby było jeszcze trudniej – bilety kupuje się w dwóch różnych kasach.

Ja natomiast na wzgórzu katedralnym odwiedziłam jeszcze jedno miejsce, do którego wstęp akurat jest bezpłatny, wystarczy zapisać się na konkretną godzinę (stan na sierpień 2025).

Poddasze katedry we Fromborku

No bo drodzy państwo, kto odmówiłby sobie sprawdzenia, co kryje się między więźbą dachową a sklepieniem w czternastowiecznej katedrze?

SPOILER: kryje się wielka pustka, schludna i uporządkowana za unijną dotację. Z wystawką zabytkowej rzeźby sakralnej i cokolwiek upiornych figur woskowych, które reprezentują nieszczęśników, którym przyszło budować katedrę.

poddasze katedry we Fromborku

Ale to są sprawy wtórne. Bo cała zabawa polega na tym, by wspiąć się wąskimi schodkami nad prezbiterium. By zobaczyć siatkę 600-letnich belek, które bez jednego gwoździa wspierają dach. Oraz – last but not least – przekonać się jak wygląda lewa strona sklepienia gwiaździstego. A wygląda… Zresztą proszę, zobaczcie sami.

lewa strona sklepienia katedry we Fromborku

Wieża Wodna, której nie zbudował Kopernik (ale za to jest najstarsza w Polsce)

Kopernik miał łeb jak sklep, to sprawa wiadoma. Ale fromborskiego wodociągu akurat nie zaprojektował, choć i o to go podejrzewano.

Wzgórze katedralne i kanonie od szesnastego wieku miały doprowadzoną bieżącą wodę. Luksus nieznany na ziemiach polskich czy szerzej – w Europie. Wcześniej podobne rozwiązanie wykorzystano tylko w Augsburgu.

wieża wodna we Fromborku

Ale to nie Kopernik. Nowatorski mechanizm czerpakowy w wieży wodnej zaprojektował rurmistrz Valten Händel, nawiasem mówiąc pradziad kompozytora Georga Friedricha Händla, którego muzyka okrasza zwiedzanie Wieży Wodnej.

Wstęp kosztuje kilka złotych, a z jej szczytu roztacza się szeroka panorama na dzikie brzegi Zalewu Wiślanego, Mierzeję oraz katedrę.

Na parterze wieży działa jedyna we Fromborku kawiarnia z dobrą kawą i domowymi ciastami, a w sklepiku obok – prócz biletów – sprzedawane są gustowne pamiątki i regionalne wydawnictwa.

widok z wieży wodnej we Fromborku widok z wieży wodnej we Fromborku

Na koniec zostawiłam najlepsze

Dział Historii Medycyny Muzeum Mikołaja Kopernika – tak nazywa się oficjalnie. Potocznie Muzeum Medycyn. I jest to fascynujące miejsce poświęcone dziejom leczenia, w dodatku mieszczące się w dawnym szpitalu św. Ducha (pierwsza połowa piętnastego wieku!). I otoczone bajecznym ogrodem, w którym można odsapnąć i przetrawić to, co się zobaczyło.

A jest nad czym rozmyślać.

muzeum medycyny we Fromborku

Muzeum ma idealnie wyważone proporcje między nowoczesnością a staroświeckim klimatem. Opiera się na eksponatach, to one grają tu pierwszorzędną rolę, a nie multimedialne prezentacje. W związku z tym – o zgrozo! – trzeba czytać opisy. A warto. Jako seryjna bywalczyni medycznych muzeów (zawsze z mieszanką ekscytacji i grozy) stwierdzam, że w żadnym nie dowiedziałam się tyle, co we Fromborku.

Muzeum medycyny we Fromborku

Dobrze gra zestawienie narzędzi i preparatów medycznych (serce z zawałem w formalinie, wypreparowane erotyczne dziary, strzykawki do lewatywy, przegląd protez nóg i rąk czy kieliszki do płukania szklanych oczu) ze sztuką – epitafiami i obrazami z tańcem śmierci, przypominającymi o tym, że jesteśmy tu tylko na chwilę. Bez względu na to jakie postępy poczyniła medycyna od średniowiecza. Złowróżbnie wygląda też antyzarazowy kostium. Wreszcie wiem na co był ten ptasi dziób. Oraz dlaczego wypchane krokodyle ukochali sobie rwacze zębów i inne konowały.

Muzeum medycyny we Fromborku Muzeum medycyny we Fromborku Muzeum medycyny we Fromborku

Pieprzu dodają malowidła z dawnej kaplicy św. Anny, którą wypełniają scenki z sądu ostatecznego. Ich nieznany z nazwiska autor nie był mistrzem pędzla, a jego wysiłki dały raczej komiczny efekt. Nie sądzę jednak, by pacjentom szpitala św. Ducha było do śmiechu.

Muzeum medycyny we Fromborku

Zwiedzanie Fromborka skończone

Ale zostało mi jeszcze trochę ikonograficznego materiału, który wrzucam tutaj. Na zachętę!

sgraffito we Fromborku kino fregata we Fromborku Mozaika we Fromborku heliocentryczna


* Niektóre linki w tekście są afiliacyjne. Ale nie polecam tutaj niczego, co mi się nie podoba!

Przydało się? Udostępnij znajomym! 

Postaw mi wirtualną kawę. Da mi to poczucie, że to, co robię ma sens.
Po więcej pomysłów zajrzyj do spisu treści bloga.
Zostań ze mną na dłużej, aby nie przegapić kolejnych tekstów.
Polub na Instagramie i Facebooku!
Lub zapisz się do newslettera z powiadomieniami o nowych artykułach.


Loading
Sprawdź skrzynkę i kliknij w potwierdzający link.

DZIĘKUJĘ!