Napisałam tekst, którego brakowało mi gdy do Biebrzańskiego Parku Narodowego jechałam za pierwszym, drugim… właściwie za każdym razem! (+ DUŻO zdjęć z dominantą kojącej nerwy zieloni)

Biebrzański Park Narodowy – zadupie najpiękniejsze

Nic spektakularnego – przynajmniej na pierwszy rzut oka. Krajobraz monotonny, podmokłe łąki po horyzont. Czasem jakiś kawałek lasu i kładka przez bagno. Pustota. Mnóstwo ptaków, a najwięcej bocianów. Żaby zakłócają ciszę nocną. Drogi donikąd, zagubione sioła, metropolie na dwa tysiące mieszkańców. Wreszcie Biebrza – 164 kilometry leniwego nurtu. Leniwego, bo spadek gruntu tu żaden, jakieś nędzne dziesiętne promila. Woda w Biebrzy bardziej więc stoi niż płynie. Stąd te meandry, stąd te bagna, starorzecza i rozlewiska (to ostatnie na wiosnę).

Biebrza w Dolistowie. Biebrzański Park Narodowy

Biebrzański Park Narodowy to mój najukochańszy rejon Polski. Poważnie! Wiele miejsc uwielbiam, w niektórych się podkochuje, ale z wakacjami nad Biebrzą żadne z nich równać się nie może. W tym temacie jestem zresztą totalnym inżynierem Mamoniem – co roku jeżdżę w to samo miejsce, a potem kolęduję po wszystkich ulubionych miejscóweczkach w rejonie. O niektórych zresztą już pisałam na blogu (stąd w tekście ani słowa o Goniądzu i Suchowoli). Teraz przyszła pora na Biebrzański Park Narodowy i jego kładki, szlaki, atrakcje i mniej znane perełki.

Architektura drewniana w otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego

Napisałam, więc coś na co sama chciałabym trafić szykując się do kolejnych wyjazdów nad Biebrzę. Będzie o tym gdzie warto wybrać się i co zobaczyć w Biebrzańskim Parku Narodowym, a że blog nie na darmo w nazwie ma kulturę, to w planie zwiedzania możecie spodziewać się nie tylko natury. Tak to ujmę.

Bagno Biebrzański Park Narodowy

Długa Luka – kładką przez bagno Ławki

Jeśli w Biebrzańskim Parku Narodowym mielibyście zobaczyć jedno miejsce, to niech będzie to kładka Długa Luka na bagnie Ławki.

Co zobaczyć w Biebrzańskim Parku Narodowym

Oto bowiem nadarza się okazja by bez moczenia butów (i innych ryzyk wpisanych w pakiet „spacery po podmokłym”) na własne oczy i uszy przekonać się o czym szumi mokradło. Mokradło nie pierwsze lepsze, a największe turzycowisko w Biebrzańskim Parku Narodowym. Czterysta metrów w głąb prowadzi kładka Długa Luka. Na końcu platforma widokowa z ławeczkami.

Biebrzański Park Narodowy. Bagno Ławki, kładka wielka luka

Ptasiarze ciągną na bagno Ławki dla batalionów i wodniczki – niepozornego i bardzo rzadkiego ptaszka, którego jedna czwarta całej populacji występuje w Polsce. Wodniczkę trudno złowić gołym okiem, ale by wypatrzeć łosia lornetka już nie jest konieczna. Wystarczy dobry wzrok i szczęście (którego ja do dziś nie miałam).

Długą Lukę znajdziecie w połowie drogi między osadami Dobarz i Laskowiec. Jedyny sposób by tu dotrzeć to rower (szlak Green Velo) lub auto (przy kładce nie ma parkingu). Kawałek wcześniej, w miejscu gdzie kończy się las jest też wieża widokowa.

Biebrzański Park Narodowy, bagno ławki, wieża widokowa

Pamiątki po królach i carach w Biebrzańskim Parku Narodowym (część pierwsza) – carska droga

Zamki, uniwersytety, kościoły, prawa miejskie, przywileje – tego typu sprawy ludowi zostawiały koronowane głowy. W Biebrzańskim Parku Narodowym car zostawił bunkry i drogę rokadową – carski trakt, który pod koniec dziewiętnastego wieku połączył twierdze w Łomży, Osowcu i Grodnie. Znaki szczególne: brak zakrętów (no prawie) i terenów zabudowanych, bo drogę wytyczono tak, by omijała skupiska ludzkie. Car Rosji niechcący więc zafundował mieszkańcom Biebrzańskiego PN obwodnicę.

Biebrzański Park Narodowy

Historyczna droga carska ciągnie się od Mężenina do Dąbrowy Białostockiej i dalej (częściowo pokrywając się z dzisiejszą wojewódzką 670.), ale odwiedzających Biebrzański Park Narodowy najbardziej interesuje 33. kilometrowy fragment między mostem na Narwi a skrzyżowaniem z krajową 65. w Osowcu-Twierdzy. Ta część carskiej drogi nazywana jest Łosiostradą (zgadnijcie dlaczego) i przecina bagno Ławki. Tu też zaczyna się Długa Luka oraz kilka innych szlaków i ścieżek edukacyjnych (Barwik, Grobla Honczarowska). Jedna z nich prowadzi wokół fortu IV Twierdzy Osowiec.

Biebrzański Park Narodowy twierdza osowiec. fort drugi nadrzeczny

Pamiątki po królach i carach (część druga) – niezdobyta Twierdza Osowiec (+ kolejna kładka)

Twierdza Osowiec to system dziewiętnastowiecznych umocnień carskim ukazem umiejscowionych strategicznie – w jedynym miejscu, w którym możliwe było przekroczenie biebrzańskich bagien. Wszystko to po to by bronić zachodnich rubieży Imperium Rosyjskiego. Udało się średnio (szczęśliwie dla nas, którzy teraz możemy włóczyć się po Biebrzańskim PN bez konieczności ubiegania się o wizę), choć przyznać trzeba, że twierdza Osowiec pozostała niezdobyta (a podczas I wojny światowej szturmowano ją trzy razy!).

Twierdza Osowiec to łącznie cztery forty. Pierwszy i trzeci przetrwały w tak dobrym stanie, że nadal służą wojsku, poza tym mieści się tu siedziba Biebrzańskiego Parku Narodowego i muzeum. Fort II i IV to stałe ruiny. Wokół czwórki prowadzi przyjemna leśna ścieżka, a w rumowisku widziałam młode lisy.

Biebrzański Park Narodowy twierdza osowiec. ruiny fortu czwartego
Las w Biebrzańskim Parku Narodowym

Fort II Zarzeczny można obejrzeć zza płotu. By do niego dojechać trzeba z drogi krajowej 65 (kierunek na Ełk) zjechać w prawo w pierwszą drogę za mostem na Biebrzy (znaki na Osowiec). Równolegle do wiejskiej drogi prowadzi też kilometrowa kładka przez bagno. Nie tak spektakularna jak Długa Luka, ale za to z wieżą widokową. Kolejna wieża (przy kanale Rudzkim) jest po drugiej stronie 65.. Jedno i drugie łączy ścieżka edukacyjna (znaki zielone). Wejścia na kładkę są dwa: przy krajówce i forcie. Przy forcie można też zostawić auto.

Biebrzański Park Narodowy fort zarzecze

Natomiast możecie darować sobie ścieżkę edukacyjną „Góra Skobla” (czerwone znaki), zwłaszcza jeśli zależy Wam na bagnach i biebrzańskiej naturze, bo będzie płacz i rozczarowanie. Moim zdaniem jedyną zaletą szlaku jest fakt, że zaczyna się przy siedzibie Biebrzańskiego Parku Narodowego, czyli blisko stacji kolejowej Osowiec.

Dolistowo – prawie koniec świata

Właściwie Dolistowa są dwa – Stare i Nowe, ale trudno tak na pewno stwierdzić, gdzie kończy się które. Z jednego krańca na drugi jest w każdym razie koło czterech kilometrów. We wsi są sklepy spożywcze, coś w stylu plaży, kilka agroturystyk (gdybym miała wybrać jedną, to byłaby ta). Sporo drewnianej architektury. Ufundowany przez Izabelę Branicką kościół z ciekawą kamienną dzwonnicą. Zabytkowy wiatrak (zdaje się, że nadal mieli, choć już mechanicznie).

drewniana architektura podlaska
wiatrak w Dolistowie nad Biebrzą

Z rzeczy zabawnych – świronek. Pod tę cudną nazwą kryje się nieduża murowana ziemianka – spichlerzyk wyglądający jak domek podlaskich Hobbitów.

świronek w Dolistowie. Biebrzański Park Narodowy

Dolistowo leży nad Biebrzą. Wystarczy więc przekroczyć linię zabudowań by trafić na rzekę ewentualnie łąki ciągnące się po horyzont. Któregoś bardziej mokrego lata uginały mi się pod stopami jak sprężyny. Dziwne uczucie.

Dolistowo łąki w Biebrzańskim Parku Narodowym
most w Dolistowie

Najlepszy w Dolistowie jest jednak stary drewniany most. Konstrukcji solidnej niesłychanie. Co roku zdumiewam się, że on nadal stoi i ma się dobrze, choć korzystają z niego pojazdy poważniejszych tonaży niż rower.

Za mostem kończy się asfalt, a zaczyna Biebrzański Park Narodowy. Oraz jedyna droga przecinająca w poprzek tutejsze mokradła. Niezły skrót, trudno mu się oprzeć, choć w praktyce oznacza to pięć kilometrów nierównego szutru z Biebrzą po jednej i bagnem po drugiej stronie. Jazda na rowerze to wyzwanie, która zdaje się nie mieć końca (nie do uniknięcia, jeśli jedzie się Green Velo), samochodem też umiarkowana radość.

biebrzańskie bagno

Dalej można pojechać prosto lub w lewo do Kopytkowa. Jeśli Dolistowo jest prawie końcem świata, to Kopytkowo będzie końcem na poważnie. Za ostatnimi zabudowaniami kończy się droga i dalej nie ma nic prócz mokradeł.

By zobaczyć miejsce, w którym Kanał Augustowski łączy się z Biebrzą oraz śluzę Dębowo (jedną z osiemnastu na kanale) trzeba jechać prosto. Szczęśliwie już po asfalcie. Dalej droga prowadzi do Augustowa, po drodze warto zajechać do Gabowych Grądów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ jak podróżowałam szlakiem Kanału Elbląskiego

śluza Dębowo kanał Augustowski Biebrzański Park Narodowy

Gabowe Grądy i starowiercy

Gabowe Grądy to już nie Biebrzański Park Narodowy (ani nawet jego otulina; od granicy parku jest tu jakieś piętnaście kilometrów), ale o osadzie wspomnieć muszę (a chyba innej okazji nie będzie).

Podlasie słynie bowiem z tatarskich meczetów i góry Garbarki, ale mało kto wie, że w Gabowych Grądach działa najważniejszy ośrodek starowierców w Polsce.

Starowiercy to Ci którzy nie poddali się reformom patriarchy Nikona, w efekcie czego musieli uciekać z Rusi przed prześladowaniami. Do Gabowych Grądów trafili w drugiej połowie dziewiętnastego wieku. Inne ich ośrodki to Wodziłki na Suwalszczyźnie i Wojanów na Mazurach.

Gabowe Grądy molenna starowierców staroobrzędowców

Żeby było zabawniej dodam, że we wsi nie ma sklepu, szkołę zamknięto na głucho, ale za to są dwie molenny. Drewniana świątynia służy wyznawcom Wschodniego Kościoła Staroobrzędowego, a murowana Staroprawosławnej Cerkwi Staroobrzędowców. Różnice? Staroprawosławni to bezpopowcy. Gabowe Grądy to jedyna ich parafia w Polsce.

We wsi jest też jedyny czynny cmentarz starowierców oraz działa (a właściwie śpiewa i to a capella) ich jedyny zespół folkowy – Riabina. Niestety na koncert raczej nie ma co liczyć.

A wszystko to w osadzie liczącej niewiele ponad stu mieszkańców.

Biebrzański Park Narodowy

Zabiele: krzyż tu, kapliczka tam

Jeśli miałabym opisać Zabiele jednym zdaniem, to byłoby to: przeciętna wieś z nieprzeciętną ilością kapliczek. Które same w sobie nie są czymś niespotykanym na Podlasiu. Przydrożnych krzyży (często równie pięknych co wiekowych) jest tu bezliku. Ale – co gdzie indziej w Polsce już tak częste nie jest – równie powszechne są kapliczki przydomowe. Największe zagęszczenie jest ich zaś w Zabielu. Strzelam, że co drugą posesję zdobi (ubogaca?) własne miejsce kultu. Dlaczego? Sama chciałabym wiedzieć.

Zabiele Dolistowo Biebrzański Park Narodowy Zabiele Dolistowo Biebrzański Park Narodowy Zabiele Dolistowo Biebrzański Park Narodowy

Bank rozbił jednak przydrożny krzyż ze szlaku Green Velo za Jasionowem.

Biebrzański Park Narodowy przydrożny krzyż, szlak green velo

➙ CZYTAJ RÓWNIEŻ: Relaks po Podlasku. Moje ulubione miejsca w województwie podlaskim

Pamiątki po królach i carach w Biebrzańskim Parku Narodowym (część trzecia): Lipsk – miasteczko pisanek

Wschodnią część Biebrzańskiego Parku Narodowego znam najsłabiej i dopiero w ubiegłym roku trafiłam do Lipska – miasteczka (dwa tysiące trzysta mieszkańców), któremu historia zagrała na nosie.

Miało być portem rzecznym na miarę potęgi Rzeczypospolitej Obojga Narodów w najlepszych momentach, ale plan spalił na panewce wraz kanałem, co miał połączyć Biebrzę z Niemnem, ale nie połączył, bo go nie wybudowano*. O tym co było a nie jest przypomina przywilej lokacyjny od Stefana Batorego i żaglowiec w herbie (rzecz tym zabawniejsza, że żaden żaglowiec nigdy do Lipska nie zawinął).

(*OK, przekopano go w dziewiętnastym wieku, ale z pominięciem Lipska; tak to Kanał Augustowski)

Lipsk w Biebrzańskim Parku Narodowym

Nad Lipskiem góruje potężny neogotycki kościół, miasteczko ma też zachowany układ ulic z czasów króla Batorego i regularny park pośrodku rynku (żeby każdy rynek taki miał…). Ale mnie do Lipska przyciągnęły pisanki, a konkretnie Muzeum Lipskiej Pisanki (Rynek 2).

Muzeum Lipskiej Pisanki w Lipsu

Bo wyobraźcie sobie, że Lipsk, któremu nie wyszło bycie portem, stał się zagłębiem pisankarstwa z tradycją sięgającą dwieście lat w tył. Jajka zdobi się tu metodą batiku szpilkowego: wzory na skorupkę nanosi się szpilką z kroplą rozgrzanego pszczelego wosku. Ale w kolekcji Muzeum Lipskiej Pisanki są też pisanki z innych rejonów Polski, oklejane papierem i sznurkiem, malowane, drapane (?) w ornamenty, zwierzęta, wizerunki świętych, rymowanki.

Muzeum Lipskiej Pisanki

Muzeum Lipskiej Pisanki można zwiedzać po uprzednim uzgodnieniu telefonicznym. Szczegóły tutaj. Oprowadzają panie pisankarki.

podlaska architektura drewniana

Zwiedzanie Biebrzańskiego Parku Narodowego – informacje praktyczne

Na wszystkie szlaki, kładki i wieże widokowe w Biebrzańskim Parku Narodowym obowiązują bilety wstępu, w które można zaopatrzyć się m.in. w siedzibie BbPN w Twierdzy Osowiec oraz kilkunastu innych miejscach (tutaj wykaz punktów sprzedaży). Uwaga! Jeśli planujecie spłynąć Biebrzą trzeba zaopatrzyć się w osobne karty wstępu.

biebrzańskie żaby

Jeśli nie macie możliwości zwiedzać Biebrzańskiego PN autem, to najbliższa (i jedyna) stacja kolejowa to Osowiec na linii Ełk – Białystok. Dalej najlepiej przemieszczać się na rowerze, bo na transport publiczny nie ma co liczyć, a odległości są zabójcze (wspominałam, że Biebrzański to największy park narodowy w Polsce?). Przez środkową i zachodnią część parku przechodzi szlak rowerowy Green Velo.

W otulinie parku właściwie nie ma hoteli (witamy w krainie wolnej od masowej turystyki!), są za to rodzinne agroturystki i dom wakacyjne. Propozycje noclegów w Biebrzańskim Parku Narodowym znajdziecie tutaj.

Dolistowo Biebrzański Park Narodowy

PS W artykule brakuje Czerwonego Bagna

Nie ma, bo mnie tam nie było, choć nie powiem, żebym nie próbowała. Jak już w końcu je zdobędę, to uzupełnię wrażenia i może nawet opowiem dlaczego trzy razy z Czerwonym Bagnem mi nie wyszło.

Dolistowo Biebrzański Park Narodowy


Ciekawy wpis, to puść go dalej! 
Po więcej pomysłów na zwiedzanie zajrzyj do spisu treści bloga.
No i zostań ze mną na dłużej, aby nie przegapić kolejnych tekstów.
Dodaj mnie do Feedly albo polub na Instagramie i Facebooku!
Lub zapisz się na newslettera z powiadomieniami o nowych artykułach! 

A teraz sprawdź skrzynkę i kliknij w potwierdzający link.

DZIĘKUJĘ!