Jesienią w górach zachwycik goni zachwyt. Gdzie szukać złota na drzewach i najlepszych widoków oraz dlaczego w Gorcach i Pieninach, a nie w Bieszczadach.

Pogoda była jak złoto i dzień w dzień witał mnie ten sam spektakl z mgły i słońca. Około dziesiątej minut trzydzieści opary znad jeziora czorsztyńskiego rozstępowały się, odsłaniając przeboskie widoki na Tatry. Do tego liście – nomen omen w kolorze złota, intensywnej żółci i cynobru. Dwadzieścia stopni na termometrze oraz słońce właściwie nie chowające się za chmury.

Pięknie było. Góry jesienią są zjawiskowe, ale to co zobaczyłam w Pieninach i Gorcach jeszcze przebiło moje wyobrażenia.

Mam dużo zdjęć! I nie zawaham się ich użyć w tym wpisie! A w kolejnym opowiem Wam o kilku nieznanych perełkach rejonu pienińsko-gorczańskiego, które odkryłam dzięki Stowarzyszeniu Lokalna Grupa Działania Gorce – Pieniny. To dzięki ich zaproszeniu teraz oglądacie te cudne góry jesienią! A ja jeszcze spełniłam jedno z moich turystycznych marzeń. Zobaczyłam redyk! Co tam zobaczyłam, przeżyłam redyk!

Jesienny Redyk w Szczawnicy

Góry jesienią: redyk w Szczawnicy

Co to jest redyk? Tradycyjny spęd owiec. Wiosną w góry, a jesienią z hal do domu.

Co to oznacza w praktyce? Że stado owiec (a w Szczawnicy było ich ponad tysiąc!) pędzi ulicami (Szlachtowską, Szalaya i Główną). A bardziej obrazowo: redyk to rozbeczane, falujące morze owiec. Taki owczy pęd, ale na żywo, na wyciągnięcie ręki i aparatu. Przeżycie z gatunku niepodrabialnych i niezapomnianych! Według mnie redyk (i reszta kultury pasterskiej) to żywa część polskiej kultury ludowej. Warto zobaczyć to na własne oczy!

Zresztą proszę, zobaczcie sami! (a przy okazji możecie subskrybować mój kanał na YouTube. Będzie mi baaardzo miło!)

Jesienny redyk w Szczawnicy

Jesienny redyk w Szczawnicy

Co trzeba wiedzieć o redykach? Że odbywają się nie tylko w Szczawnicy. I że tradycyjnie owce w górach pasą się od św. Wojciecha do św. Michała, czyli od końca kwietnia do końca września. Tyle teorii, w praktyce terminy redyków są ruchome i uzależnione od pogody. Jesienny redyk w Szczawnicy w 2019 odbył się na przykład 12 października, czyli dwa tygodnie po świętym Michale.

góry jesienią. Redyk w Szczawnicy

Redyk jesienny w Szczawnicy

Jesienny redyk w Szczawnicy w pakiecie miał również część artystyczną z degustacją owczych przysmaków, bigosem z kuchni polowej i występami góralskich kapel włącznie.

góry jesienią. Redyk w Szczawnicy

góry jesienią. Redyk w Szczawnicy

➙ CZYTAJ RÓWNIEŻ: Ojcowski Park Narodowy zimą piękniejszy jakby bardziej

Spływ przełomem Dunajca – klasyka gatunku pienińskich atrakcji

Tempo rekreacyjne, widoki przednie. Do tego wody szum, ptaków śpiew i opowieści flisaka w pakiecie. OK, z tymi opowieściami to na dwoje babka wróżyła. Gdy pierwszy raz spływałam Dunajcem flisakowi nie zamykały się usta. Tym razem trafił się pan bardziej powściągliwy w mowie.

góry jesienią. Spływ Dunajcem

Spływałam Dunajcem latem i spływałam Dunajcem jesienią i jesienny spływ na łeb przebił ten letni (nawet z mrukliwym flisakiem na pokładzie). Spektakl światła i kolorów jest nie do opisania i (niestety) żadne zdjęcie nie oddaje tego jak piękne są Pieniny jesienią. Tylko ubierzcie się ciepło, bo gdy tratwa wpływa w cień szczytów robi się naprawdę chłodno.

góry jesienią. Spływ Dunajcem

góry jesienią. Spływ Dunajcem

A tę skałę przed nami będziemy mijać po prawej czy po lewej? – pytanie to podczas spływu Dunajcem na bank padnie kilka razy. Dam Miłym Państwu radę jak na nie odpowiedzieć. Jeżeli rozum podpowiada ‘po prawej’ trzeba mówić, że ‘po lewej’ i załatwione.

PS Spływy pienińskim przełomem Dunajca odbywają się od kwietnia do końca października.

góry jesienią. Spływ Dunajcem

góry jesienią. Spływ Dunajcem

Na drugą nóżkę Gorce i spacer na Magurki

Cel: wieża widokowa na Magurkach oraz resztki rozbitego samolotu Liberator (hashtagi II wojna światowa i katastrofy lotnicze).

Start w Ochotnicy. Najdłuższej polskiej wsi. Internetowe źródła donoszą, że ciągnie się dwadzieścia pięć kilometrów.

góry jesienią

Trasa spaceru na Magurki prowadzi śliczną dolinką potoku Jaszcze (są wodospady!). Zaraz za ostatnimi domami zaczyna się Gorczański Park Narodowy oraz podświetlony słońcem, obłędny, złoty jesienny las. Aż do Magurek wędruje się po mięciutki dywanie z suchych liści.

Góry jesienią. Gorczański Park Narodowy. Dolina potoku Jaszcze. Gorce

Góry jesienią. Gorczański Park Narodowy. Dolina potoku Jaszcze. Gorce

Góry jesienią. Gorczański Park Narodowy. Dolina potoku Jaszcze. Gorce

Czy ktoś wie co to za grzyb?

Mniej więcej w połowie drogi wypada przełęcz Pańska Przehybka (Przechybka?), a kawałek pod nią w grudniu 1944 roku rozbił się amerykański bombowiec. Dziewięciu z dziesięciu członków załogi Liberatora wyszło z katastrofy cało. O wydarzeniach przypomina pomnik – kawałek kadłuba. Wygląda bardzo realistycznie, ale to atrapa. Prawdziwe resztki Liberatora można zobaczyć w Ośrodku Kultury w Ochotnicy Górnej na wystawie Lotnicze ślady w Gorcach.

Liberator w Gorcach. Gorczański Park Narodowy. Ochotnica Górna. Ścieżka edukacyjna wzdłuż potoku Jaszcze

Góry jesienią. Gorczański Park Narodowy. Dolina potoku Jaszcze. Gorce

Wieża widokowa na Magurkach jest jedną z trzech w Gorcach. Czwarta stoi nieopodal, na Koziarzu w Beskidzie Sądeckim.

Widoki takie, że uszczypnijcie mnie!

Wieża widokowa na Magurkach

góry jesienią

Powrót tą samą trasą lub szlakiem kultury wołoskiej. Jest bardziej stromy niż spacerowe podejście przez Pańska Przehybka (Przechybka?), ale cudowne widoki rekompensują marsz po błocie i kamieniach.

A po wszystkim siup na obiad do Och Restauracji – podejrzewam, że jedynej restauracji w promieniu wielu kilometrów, która karmi wegańskim jedzeniem! Nie-wegańskm zresztą też. Koniecznie spróbujcie bryndzonki – zupy z bryndzy, którą mieszkańcy Ochotnicy jadają szczególnie chętnie w piątki. No i pierogów, te z gorczańskimi borówkami po prostu rozpływają się w ustach.

Góry jesienią. Gorce

Gorce jesienią, Ochotnica Górna

➙ CZYTAJ RÓWNIEŻ: Moja ulubiona, śmiesznie prosta trasa w Beskidzie Śląskim

Tajemnice góry Wdżar

Zimą na Wdżarze jeździ się na nartach, latem jeździ na rowerach (pozdrawiam fanów downhillu), a jesienią? Jesienią się wędruje Wąwozem Papieskim. Wąziutka i kręta ścieżka prowadzi dnem nieczynnego od dekad kamieniołomu. Wydobywano tu andezyt. Skałę – owszem – wulkaniczną, ale to wcale nie znaczy, że Wdżar jest wygasłym wulkanem (rozczarowani?).

Andezyt z góry Wdżar

Góry jesienią. Góra Wdżar. Wąwóz papieski

Góry jesienią. Góra Wdżar. Wąwóz papieski

Wdżar to efekt (będzie trudne słowo) intruzji magmy. Tutejszym andezytem utwardzano drogę do Nowego Targu i ciosano z niego krawężniki dla Krakowa. Ale mniejsza o andezyt i krawężniki. Wróćmy do Wąwozu Papieskiego – miejsca surowego, dzikiego i zielonego. Słowo harcerza, że nie domyślilibyście się, że te epickie załamania i nawisy skalne to robota ludzi i dynamitu.

Góry jesienią. Góra Wdżar. Wąwóz papieski

Wdżar ma tylko 767 m n.p.m. i zdobycie szczytu nie zajmie więcej niż 30 minut z przerwami na zdjęcia. Ale będzie to intensywne pół godziny, bo podejście jest stromawe i urozmaicone. A to ażurowe schodki, a to trzeba gramolić się po głazach, albo wspomóc łańcuchem. Spacerek w klapkach proszę sobie kategorycznie wybić z głowy! Wdżar musowo trzeba zdobyć w porządnym obuwiu.

Góry jesienią. Góra Wdżar. Wąwóz papieski

Spacery, które mają jakiś cel są szczególnie miłe. Na Wdżarze celów jest kilka: anomalie magnetyczne (kompasy będą szaleć pod warunkiem, że je z sobą zabierzecie), trawka, ławeczki, legenda o smoczycy, która na górze Wdżar powiła smoka. No i widoki prima sort. Tym razem na Kluszkowce, zalew Czorsztyński, Gorce, Pieniny i – a jakże! – Tatry. To się chyba nigdy człowiekowi nie znudzi.

Panorama Tatr z góry Wdżar. Jezioro Czorsztyńskie

Rezerwat Kłodne nad Dunajcem – las, który płonie (ale tylko jesienią!)

Kłodne to to zakole Dunajca tuż przed Krościenkiem, jeśli jedzie się od strony Tylmanowej. Strome zbocza na drugim brzegu rzeki porastają buki. Strome to słowo klucz. Zbocza były zbyt urwiste by karczować je pod pastwiska. Ergo buki w rezerwacie Kłodne są bardzo, bardzo stare. Mają też taką cudowną właściwość, że rok w rok z okazji jesieni pięknie się rumienią. A potem płoną.

Góry jesienią. Beskid Sądecki. Rezerwat Kłodne nad Dunajcem

Wreszcie zostawiam was z panoramą Tatr

Myślałam, że w temacie ‘góry jesienią’ już nic mnie nie zdziwi, po spektaklu jaki zrobiła natura na zamku w Czorsztynie (wtem rozeszły się mgły, zaświeciło słońce, a na horyzoncie zamrugały Tatry). Ale jednak nie, panorama z bacówką gdzieś pod przełęczą Knurowską przebiła wszystko.

Zamek Czorsztyn

Panorama z Tatr z wieży zamku Czorsztyn

Panorama Tatr spod przełęczy Knurowskiej

A Wy którą panoramę Tatr wybieracie?

➙ CZYTAJ RÓWNIEŻ: Kraków dla zaawansowanych. 6 mało znanych atrakcji

Bonus: góry jesienią na jeszcze kilku fotkach

Góry jesienią

Basen zagubiony w Gorcach

Koliba wołoska w Gorcach

góry jesienią

Architektura drewniana Gorców

Rosa o poranku

Redyk jesienny w Szczawnicy

zamek Czorsztyn


Ciekawy wpis, to puść go dalej! 
Po więcej pomysłów na zwiedzanie zajrzyj do spisu treści bloga.
No i zostań ze mną na dłużej, aby nie przegapić kolejnych tekstów.
Dodaj mnie do Feedly albo polub na Instagramie i Facebooku!
Lub zapisz się na newsletter. Zero spamu, tylko powiadomienia o nowych artykułach! 

A teraz sprawdź skrzynkę i kliknij w potwierdzający link.

DZIĘKUJĘ!

Komentarze