Tekst dedykuję wszystkim tym, którzy chcieliby pojechać bez wizy na Białoruś, ale nie wiedzą jak to ogarnąć. Studium przypadku na przykładzie dwudniowego wypadu pociągiem do Grodna.

W tym artykule znajdziesz odpowiedź na pytanie jak bez wizy pojechać do Grodna? Jakie formalności trzeba dopełnić przed wyjazdem na Białoruś? Czego spodziewać się na granicy? Ile to wszystko kosztuje? I dlaczego wygodniej będzie pociągiem, nie autem? Będzie też o tym jak w drodze powrotnej zagięłam czasoprzestrzeń, a w bonusie mała przygoda z przemytnikami. Cco warto zobaczyć w Grodnie przeczytasz w tym wpisie. Najpierw jednak na Białoruś trzeba wjechać, co jeszcze nigdy nie było tak proste!

Zwłaszcza, gdy ktoś za rączkę przeprowadza przez wszystkie formalności. Tym kimś będę ja. A to łopatologiczny kurs przekraczania granic. Nie można nie zdać!

Ten wpis to studium przypadku na własnym przykładzie

A ten jest następujący: w maju 2019 korzystając z ruchu bezwizowego pojechałam pociągiem do Grodna i spędziłam tam 24h. Jasne, że można inaczej, na krócej lub dłużej, ale w tym wpisie opisuje wyłącznie własne doświadczenia.

A było tak, że Białoruś może i nie okupowała szczytu mojej listy krajów ‘do koniecznego zobaczenia’, ale ciekawiła – jak ten zakazany owoc – za każdym razem, gdy pojawiałam się na Podlasiu. Nie aż tak bardzo by bawić się w ceregiele z wizą (na co zdecydowanie jestem zbyt leniwym pierogiem), ale wystarczająco by tęskno spoglądać na drugą stronę granicznego kordonu.

W końcu w sukurs przyszła mi sama Białoruś, poluzowując politykę wizową.

Grodno bez wizy. Białoruś pociągiem

Od kilku lat na Białoruś można wjechać bez wizy

Nie każdym przejściem granicznym i nie na całe terytorium. Gdy piszę te słowa (maj 2019) bez wizy na Białorusi można zwiedzić:

  • Grodno i rejon grodzieński (fachowo nazywa się to Obszar Parku „Kanał Augustowski”; granicę można przekroczyć autem, pociągiem, busem, samolotem a w sezonie letnim nawet kajakiem!)
  • Brześć i okolice (wjazd autem, autobusem, samolotem i pociągiem)
  • Mińsk i okolice (wjazd i powrót tylko samolotem)

W Grodnie i Brześciu bez wizy można spędzić maksymalnie pięć dni, ale przylatując do Mińska możecie na Białorusi siedzieć dni aż 30! Przy czym pobyt powyżej 5 dni obowiązkowo należy zgłosić na milicji.

Niestety między strefami ruchu bezwizowego nie można przemieszczać się. Innymi słowy drogę z Grodna do Brześcia trzeba pokonać przez Polskę, w dodatku wyrabiając dwie osobne przepustki aka vouchery.

speaking of which

Grodno bez wizy. Pomnik Lenina

Plac Lenina

Białoruś bez wizy nie znaczy Białoruś bez formalności

Ale formalności to banał. Dopełnienie ich zajmie w porywach 5 minut i to bez wychodzenia z domu. Ale uwaga! Ostatni dzwonek na wyrobienie przepustki to 48 godzin przed planowanym wjazdem na Białoruś.

Robi się to online za pośrednictwem białoruskiego biura podróży. Ja korzystałam ze strony bezviz.by.

Aby wyrobić przepustkę umożliwiającą wjazd na Białoruś bez wizy potrzebujesz:

  • Dane z paszportu (imiona, nazwisko, numer paszportu)
  • Informacje jak i gdzie masz zamiar przekroczyć granicę
  • Jak długo planujesz zostać
  • I gdzie będziesz nocować (jeśli zostajesz na Białorusi dłużej niż jeden dzień)

I właściwie tyle. Resztę formalności (w tym obowiązkowe ubezpieczenie turystyczne) załatwia się na stronie bezviz.

➙ CZYTAJ RÓWNIEŻ: Grodno w jeden dzień: Co warto zobaczyć w Grodnie (prócz czołgu i Lenina)?

Koszt przepustki umożliwiającej wjazd bez wizy na Białoruś to ok. 50 złotych od osoby

W tej kwocie zawarte jest już ubezpieczenie oraz bilety wstępu do co najmniej dwóch atrakcji. To warunek konieczny. W Grodnie do wyboru są m.in. muzeum Elizy Orzeszkowej, dwa zamki lub zoo. Wykupić trzeba, ale nikt nie będzie rozliczał z realizacji.

Po opłaceniu (przelew lub karta) wszystkie dokumenty przychodzą na maila. Trzeba je wydrukować, przepustki podpisać. No i spakować paszporty!

Jak dojechać do Grodna? I dlaczego pociągiem

A nie samochodem – choć ten na pierwszy rzut oka wydaje się opcją najwygodniejszą. I benzyna na Białorusi jest w cenach nie do pobicia.

Ale z drugiej strony auta niezarejestrowane na Białorusi trzeba zgłaszać służbie celnej, obowiązkowa jest też zielona karta, a jednym wielkim znakiem zapytania jest ile czasu zmarnuje się na granicy. To ostatnie tyczy się też podróży busem, których ponoć sporo kursuje z Białegostoku.

Nie dziękuję. Dlatego pociąg.

Grodno pociągiem bez wizy

Niestety wybór połączeń kolejowych z Polski do Grodna jest żaden

W chwili gdy piszę te słowa (dla przypomnienia, maj 2019) z Polski do Grodna można dojechać tylko jednym pociągiem: TLK Hańcza z Krakowa, Warszawy i Białegostoku.

Hańcza do Grodna przyjeżdża o 14:10 i wraca o 15:30 (stan na maj 2019). Nie ma więc innej rady jak w Grodnie przenocować.

Gdzie spać w Grodnie?

Wybór noclegów w Grodnie delikatnie mówiąc jest mizerny. Spałam w hotelu Slavia, który uosabia słowiańskie wyobrażenie szyku i luksusu. Hotel Slavia to coś między prowincjonalnym domem weselnym, a pałacem groszoroba z lekką nutką hotelu na godziny. Czerwone skórzane sofy, misterne ikebany ze sztucznych kwiatów, złote tłoczone tapety, dywany i firanki w kolorach tęczy. Coś cudownego i potwornego zarazem.

Plusy: kwadrans piechotą z dworca kolejowego i pięć minut z placu Sowieckiego (czyli serca miasta!). Niezłe śniadanie w formie bufetu. Dobre Wifi. Duży pokój z wygodnym łóżkiem i lodóweczką na stanie.

Więcej noclegów w Grodnie.

Grodno stare miasto Białoruś bez wizy

W najkrótszym i najtańszym wariancie do pociągu wsiada się w Kuźnicy Białostockiej

Czyli na ostatniej stacji przed granicą. Podróż wówczas trwa niecałe 40 minut i wysiada się na następnej stacji. Czyli w Grodnie.

Tak zrobiłam, bo do Grodna wybrałam się przy okazji pobytu na Podlasiu. Auto na dobę zostało na bezpłatnym parkingu pod budynkiem dworca w Kuźnicy (niestrzeżony, ale są jakieś kamery).

Bilet w jedną stronę z Kuźnicy Białostockiej do Grodna kosztuje 6,10 EUR

Płatne w złotówkach przeliczanych po kolejowym kursie euro; wyszło 26,60 PLN (taryfa VISIT GRODNO).

W Kuźnicy Białostockiej nie ma kasy biletowej, więc bilet trzeba kupić wcześniej w kasie międzynarodowej lub u konduktora już w pociągu (cena ta sama). Niestety bilety na połączenia międzynarodowe PKP Intercity nie sprzedaj przez Internet.

Na dworcu czynna jest poczekalnia i WC (płatne 2 złote), a zdesperowani podróżni mogą posilić się w budce z fastfoodem i przy okazji wymienić ruble w kantorze (jeden białoruski rubel to niecałe 2 złote; zresztą z wymianą waluty nie ma co szaleć, w Grodnie niemal wszędzie można płacić kartą). Lepiej zaopatrzony sklepik znajduje się jakieś 350 metrów dalej, przy ul. Sokólskiej (w lewo od dworca).

A piszę to wszystko dlatego, że jeśli wybierzesz się do Grodna pociągiem, to tak czy owak w Kuźnicy chwilę zabalujesz. Chwila ta potrwa przynajmniej godzinę w jedną i drugą stronę.

Pro tip: nie trzeba przekroczyć granicy, by komórka złapała białoruską sieć, a koszt transmisji danych jest słony. Dlatego internecik w komórce wyłącz jeszcze w Polsce.

Przekraczanie granicy pociągiem w kierunku Białorusi

Po polskiej stronie pograniczników interesują tylko paszporty. Kontrola odbywa się w pociągu lub na peronie jeśli nie załapiesz się na tę w wagonie.

Ku memu rozczarowaniu (wielkiemu jak rów mariański) z pociągiem nie dzieją się żadne czary mary na okoliczność białoruskich szerokich torów. Do Grodna pociąg dojeżdża na polskim rozstawie.

Słowem: nuda, nic się nie dzieje. Nawet służby graniczne nie kryją się z ziewaniem. Hece będą, owszem, ale dopiero w drodze powrotnej. Jednak nie uprzedzajmy faktów.

Na razie TLK Hańcza miarowo wtacza się na białoruską ziemię. Od tego momentu paszportu, przepustki i ubezpieczenia nie warto chować. Najpierw chcą je obejrzeć białoruscy pogranicznicy eskortujący pociąg od granicy do stacji.

Chwilę później trzeba się nimi wylegitymować na dworcu w Grodnie, gdzie przechodzi się regularną kontrolę paszportową: z podchodzeniem do okienka i głębokim spojrzeniem w oczy. Wreszcie skanowanie bagaży (te większe dodatkowo idą na wagę) i gotowe. Oficjalnie jesteś na Białorusi.

Grodno pociągiem. Dworzec kolejowy w Grodnie. ruch bezwizowy na Białoruś

Dworzec kolejowy w Grodnie

I powrót z Grodna do Polski

W drodze powrotnej na dworcu w Grodnie trzeba zameldować się najpóźniej 30 minut przed odjazdem. Na dzień dobry sprawdzane są bilety, paszporty i przepustki, a potem jeszcze raz paszporty i przepustki, już na serio, przy okienku.

Ostatnie chwile w Grodnie spędzicie w poczekalni strefy transferowej. Nudę można zabić zakupami w miniaturowym sklepie bezcłowym. W asortymencie alkohole, papierosy i ze trzy smutne kosmetyki. Ceny w euro, ale można płacić w rublach (lub kartą), w dodatku trzeba wylegitymować się paszportem i biletem. W przekąski na drogę radzę się jednak zaopatrzyć wcześniej. W bezcłowym w najlepszym razie kupicie wodę i czekoladę.

A! WC na dworcu w Grodnie kosztuje 60 kopiejek, a wizyta w nim będzie przeżyciem z gatunku niezapomnianych.

„Zabawa” zaczyna się w pociągu

Wreszcie, kilka minut przed odjazdem, można wsiąść do pociągu. Nie zdążyłam się na dobre rozsiąść, gdy uwagę mą przykuł pasażer w przykucu słowiańskim, który coś majstrował przy obudowie kaloryfera i zaraz, hola, czy on tam właśnie upchnął wagon fajek?

Ale nic to, kolejny pan mrówka bez cienia żenady wlazł na siedzenie, wykręcił wywietrznik i ładuje dziesiątki paczek papierosów pod sufit wagonu. Następny w WC to i owo wepchnął za lustro. Jeszcze inny nerwowo w tę i na zad biega po wagonie. Pot na czole, obłęd w oczach, a w garści śrubokręt i worek fajek.

(czy ktoś z moich P.T. czytelników we wczesnych latach dwutysięcznych oglądał telenowelę dokumentalną TVN pt. „Granice” o pracy polskich celników? bo ja tak, z wypiekami na twarzy i teraz, proszę, takie „Granice” miałam live).

W międzyczasie konduktorka sprawdza bilety (ten od wywietrznika nie przerywa czynności w suficie). Pytam więc ją co ona na to? Ona na to, że nic, bo nic nie może. Może tylko raporty pisać, reszta należy do celników. A PKP tylko śrubki dokręca i naprawia wagony.

Gorączkowa krzątanina mrówek trwa dobre pół godziny. Potem Hańcza wjeżdża do Polski (zamiast fanfar wyje alarm, przypadek?). W wagonie zapada cisza. Ostatnie kilometry do Kuźnicy pociąg przejedzie w tunelu z drutu i kamer.

To już prawie, prawie koniec

Ostatnią odprawę paszportową zalicza się w pociągu. Polskich pograniczników znów interesują wyłącznie paszporty. Za nimi kroczy służba celna. Kontrola łącznie trwa kilka minut i można wysiadać z pociągu.

Troszkę żałuję, że nie jadę dalej. Bo nie mogę Wam napisać jak skończyła się historia z mrówkami i kontrabandą. I czy celnicy rozkręcili pociąg na cząstki elementarne (tak jak onegdaj oglądałam w „Granicach”)? Internety donoszą, że w Hańczy bywa tak i tak, a w czasach gdy pociągi z Polski do Grodna jeździły częściej bywało tak.

Tymczasem podróż z Grodna do Kuźnic zagina czasoprzestrzeń. Wsiadłam do pociągu o 15:30, wysiadłam o 15:10. No dobra, żarty w bok. Po prostu odzyskałam godzinę pożartą wcześniej przez zmianę czasu.

Grodno stare miasto

Podsumowanie kosztów wyjazdu bez wizy do Grodna

  • koszt przepustki: 50 złotych/osoba
  • nocleg: 193 złote za pokój dwuosobowy z łazienką i śniadaniem (hotel Slavia)
  • dojazd: 26,60 zł x2/osoba (pociąg TLK Hańcza relacji Kuźnica Białostocka – Grodno w dwie strony)
  • na miejscu poszło ok. 100 rubli białoruskich (ok. 200 złotych) na jedzenie, kawy, wstępy i zakupy

Łączny koszt bezwizowego dwudniowego wypadu do Grodna dla dwóch dorosłych osób wyniósł ok. 700 złotych.

Grodno


Ciekawy wpis? Puść go dalej! 
Zajrzyj też do spisu treści bloga.
Nie chcesz przegapić kolejnych tekstów?
Dodaj mnie do Feedly albo polub na Instagramie i Facebooku!
Lub zapisz się na newsletter. Zero spamu, tylko powiadomienia o nowych artykułach! 

A teraz sprawdź skrzynkę i kliknij w potwierdzający link.

DZIĘKUJĘ!

Komentarze