Siedem najlepszych (przeczytanych przeze mnie) książek traktujących o prawdziwych zbrodniach. Obiecuję, że jeżeli masz włosy na głowie, to w trakcie lektury nie raz staną ci dęba.

Ten wpis tylko z pozoru z podróżami ma niewiele wspólnego. Bo umówmy się – dobra lektura to wyśmienite remedium na nudę w podróży. A ja, niżej podpisana, słabych książek nie polecam nigdy. Po drugie taki true crime, czyli książki o prawdziwych zbrodniach, to pierwszorzędne narzędzie do (nomen omen) zabijania czasu. Żaden inny gatunek nie dostarczy tyle emocji (tudzież wypieków na twarzy).

Tradycyjnie na listę lektur trafiły wyłącznie książki już przeze mnie przeczytane i tylko takie, które zrobiły na mnie wrażenie oraz literacko są przynajmniej dobre (a w większości przypadków znakomite; miernej literaturze na tym blogu mówię stanowcze nie).

Nim przejdziemy do mięcha, dla porządku wspomnę, że mroczne książki już nie raz się na blogu pojawiły. Polecam uwadze Miłych Państwa te artykuły:

Domestic noir, czyli książki, w których kobiety się mszczą
Spooky & creepy, czyli trzy mroczne książki do czytanie nie tylko w jesienne wieczory

Książki o prawdziwych zbrodniach: „Tabloid. Śmierć w tytule” Piotr Głuchowski i Marcin Kowalski

Jeżeli obudzisz mnie w środku nocy i spytasz o najlepszy true crime, odpowiem jednym słowem: „Tabloid”. Bo to książka-petarda, choć ciut zapomniana. Niesłusznie.

Najlepsze książki true crimes. True crime. Prawdziwe zbrodnie w literaturze. Książki o prawdziwych zbrodniach„Tabloid. Śmierć w tytule” zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie tylko rośnie. Pod własnym domem, w bandyckim napadzie ginie najbogatszy mieszkaniec Buska-Zdrój. O zlecenie zabójstwa, trochę z braku lepszego kandydata, zostaje oskarżona jego była żona. Ale to prasa brukowa wyda na nią wyrok.

Reportaż duetu Głuchowski–Kowalski to także portret pierwszych dekad wolnej Polski. Opowieść o fortunach, które rodziły się na łóżkach polowych, o przestępczości zorganizowanej lat 90. oraz o stopniowej, acz bezpowrotnej utracie niewinności czwartej władzy. Bo „Tabloid” to nade wszystko książka o gorzkich konsekwencjach wyroków ferowanych z lekkością i ex cathedra przez prasę brukową.

Kto weźmie „Tabloid” do ręki, ma przed sobą nieprzespaną noc – grzmi z okładki Michał Olszański. I choć blurby zwykle nijak się mają do zawartości, tym razem trudno Olszańskiemu nie przytaknąć. Od książki Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego faktycznie nie sposób się oderwać.

✓ „Tabloid. Śmierć w tytule” Piotr Głuchowski i Marcin Kowalski, Agora, Warszawa 2015

Książki o prawdziwych zbrodniach: „Nie oświadczam się” Wiesław Łuka

Mieszkańcy województwa świętokrzyskiego niejedno mają za uszami. Z Buska-Zdrój (tudzież Skarżyska-Kamiennej) przenosimy się czterdzieści Najlepsze książki true crimes. True crime. Prawdziwe zbrodnie w literaturze. Książki o prawdziwych zbrodniachkilometrów dalej, na szosę z Połańca do Zrębin, która w nocy z 24 na 25 grudnia 1976 roku była areną wydarzeń tak makabrycznych, że aż trudno dać im wiarę: trójkę młodych ludzi umyślnie i z pełną premedytacją śmiertelnie potrącono autobusem.

Prowodyrem zdarzeń był człowiek nie bez powodu nazywanym królem Zrębin. Podwykonawcami – jego trzej powinowaci, a kilkudziesięciu mieszkańców wsi wystąpiło w roli niemych świadków. Niemych, bo król Zrębin zmusza ich do złożenia przysięgi milczenia. Ślubowali na różaniec i własną krwią.

Zbrodnia połaniecka, bo to o niej mowa, wstrząsnęła ówczesną opinią publiczną i nadal budzi grozę. Doczekała się filmu i kilku książkowych omówień, ale bodaj najlepszą relację z dramatu zdał Wiesław Łuka. Na chłodno, z reporterskiego dystansu, chropowatym językiem. Z cyklu tekstów prasowych powstała książka „Nie oświadczam się”, która w 2014 roku doczekała się drugiego, uzupełnionego wydania.

Lojalnie ostrzegam, że „Nie oświadczam się” nie jest lekturą ani łatwą, ani przyjemną.

PS Echa sprawy połanieckiej odnajdziecie też w „Ziarnie prawdy” Zygmunta Miłoszewskiego.

✓„Nie oświadczam się” Wisław Łuka, Dowody na Istnienie, Warszawa 2014.

Książki o prawdziwych zbrodniach: „Ojcobójca. Sprawa Filipa Halsmanna” Martin Pollack

Najlepsze książki true crimes. True crime. Prawdziwe zbrodnie w literaturze. Książki o prawdziwych zbrodniachPhilippe Halsman przez dekady był nadwornym fotografem gwiazd kina, artystów i polityków. A jego portrety Marilyn Monroe, Audrey Hapburn czy Salvadora Dali przeszły do kanonu fotografii.

Jednak zanim Halsman stał się fotografem sław, skazano go za zabójstwo ojca.

Rzecz miała miejsce w Tyrolu w latach dwudziestych XX wieku. Co istotne, w atmosferze narastających antysemickich nastrojów. Morduch zginął w zagadkowych okolicznościach, podczas wędrówki górskiej po Dolinie Ziller. Jedynym świadkiem zdarzenia był Filip, który zeznał, że był to wypadek. Jednak o czym innym świadczyć miały ślady zabezpieczone na miejscu, toteż Filip jeszcze tego samego dnia zostaje aresztowany, a wkrótce potem postawiony przed sądem. Nigdy nie przyzna się do winy.

Napisany w wyważony sposób „Ojcobójca” Martina Pollocka jest relacją z tamtych wydarzeń, ale i próbą rekonstrukcji narodzin faszyzmu w Austrii. A czyta się to co najmniej tak dobrze jak porządny kryminał, co czyni reportaż Pollacka książką szalenie frapującą w lekturze.

✓ „Ojcobójca. Sprawa Filipa Halsmanna” Martin Pollack, tł. Andrzej Kopacki, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2008.

Książki o prawdziwych zbrodniach: „Zbrodnie prawie doskonałe. Policyjne Archiwum X” Iza Michalewicz

Wracamy do Polski i rodzimych trupów. „Zbrodnie prawie doskonałe” Izy Michalewicz to (przynajmniej?) druga książka traktująca o polskim Najlepsze książki true crimes. True crime. Prawdziwe zbrodnie w literaturze. Książki o prawdziwych zbrodniachArchiwum X. A właściwie polskich Archiwach X, bo specjalne wydziały badające sprawy z pozoru nierozwiązywalne, rozpleniły się po komendach wojewódzkich w całym kraju.

„Zbrodnie prawie doskonałe” to zbiór kryminalnych reportaży z minionych dwóch dekad. Wśród nich zagadka zabójstwa premiera Jaroszewicza, morderstwa Katarzyny Zawody (kryptonim „Skóra”), gangu plantatora truskawek (spod Kielc, czyli znów świętokrzyskie), czy wreszcie tajemnicze „samobójstwo” Małgorzaty ze Skierniewic. Sekcja wykryła, że Małgosia zażyła dawkę cyjanku, która powaliłaby konia. Jakim cudem więc w ostatnich chwilach życia zdołała jeszcze pozmywać podłogę z wymiotów?

Ale książka Izy Michalewicz ma jeszcze drugie dno. Wiele z tych spraw udałoby się rozwiązać dawno temu gdyby nie (no przepraszam, że to napiszę) tumiwisizm organów ścigania czy arogancja prokuratorów.

Chwilę przed „Zbrodniami prawie doskonałymi” ukazało się też „Polskie Archiwum X” (Wydawnictwo WAM), ale umówmy się, między książką Piotra Litki, Bogdana Michalca i Mariusza Nowaka a tą Izy Michalewicz jest literacka i warsztatowa przepaść. Co widoczne jest zwłaszcza w dwóch historiach, które i w jednej i drugiej książce się powtórzyły. U Michalewicz to pełnokrwiste reportaże.

Dlatego „Polskie Archiwum X” można i dla chętnych, ale to „Zbrodnie prawie doskonałe” Izy Michalewicz przeczytać trzeba. Choć to bardzo, bardzo nieprzyjemna książka.

✓ „Zbrodnie prawie doskonałe” Iza Michalewicz, Znak, Kraków 2018.

Książki o prawdziwych zbrodniach: „Pisarz, który nienawidził kobiet. Podwójne życie seryjnego mordercy” John Leake

Najlepsze książki true crimes. True crime. Prawdziwe zbrodnie w literaturze. Książki o prawdziwych zbrodniachKolejna bardzo nieprzyjemna książka i jedyna w zestawieniu poświęcona seryjnemu mordercy. A że ukazała się na fali fejmu trylogii Stiega Larssona, polskie wydanie zatytułowano „Pisarz, który nienawidził kobiet”. I wiecie co, w sumie to jest dobry tytuł.

Bo Jack Unterweger faktycznie był austriackim pisarzem. I wyjątkowo czarującym mężczyzną. Oraz seryjnym mordercą. Pozbawił życia łącznie dwanaście kobiet. Nie tylko w Austrii.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że Unterweger odsiadywał dożywocie za zabicie swej dziewczyny. Literacko tak dobrze radził sobie za kratami, że warunkowo go zwolniono (sic!). Na wolność wychodzi jako pisarz – celebryta.

Wkrótce potem znów zaczyna zabijać kobiety i… jednocześnie opisywać to do prasy. Nie do wiary? A to nie koniec kuriozów w tej pokręconej historii. Resztę doczytajcie sami.

✓ „Pisarz, który nienawidził kobiet. Podwójne życie seryjnego mordercy” John Leake, tł. Maria Makuch, Znak, Kraków 2011.

Książki o prawdziwych zbrodniach: „Był sobie chłopczyk” Ewa Winnicka

Najlepsze książki true crimes. True crime. Prawdziwe zbrodnie w literaturze. Książki o prawdziwych zbrodniachByła taka sprawa, która zelektryzowała Polskę blisko dekadę temu. Bezimienny kilkulatek wyłowiony ze stawu pod Cieszynen. Przez dwa lata policja próbuje dociec kim był ten nieborak i gdzie podziali się jego rodzice. A nade wszystko jak to możliwe, że nikt o niego się nie upomniał? Nikt nie zgłosił zaginięcia?

Ale reportaż „Był sobie chłopczyk” Ewy Winnickiej to także opowieść o tym, jak rodzicom Szymona z Będzina – bo tak malec miał na imię – udało się przechytrzyć system opieki społecznej (chłopczyk był szczepiony, widział go policjant, a rodzice pobierali na niego zasiłek). Zgroza.

Książka napisana jest po mistrzowsku (no ale, halo, Ewa Winnicka nie pisze słabych książek). Ale jest też potwornie dojmująca, dlatego rodzice (zwłaszcza małych dzieci) czytają tylko na własną odpowiedzialność.

✓ „Był sobie chłopczyk” Ewa Winnicka, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2017.

Książki o prawdziwych zbrodniach: „Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej” Cezary Łazarewicz

Z literackiego punktu widzenia zbrodnia w Brzuchowicach to klasyczna zagadka zamkniętego pokoju. W wigilię nocy sylwestrowej brutalnie zamordowano nastoletnią Lusię. Mordercą musiał być ktoś z domowników. Podejrzenia od razu padają na niedoszłą macochę Lusi – Ritę Gorgon, której oględnie mówiąc z dziewczyną średnio się układało.

Najlepsze książki true crimes. True crime. Prawdziwe zbrodnie w literaturzeSprawa Gorgonowej była jednym z najgłośniejszych procesów karnych w dwudziestoleciu międzywojennym. W dodatku poszlakowym, bo lwowska prokuratura twardych dowodów na Ritę Gorgon nigdy nie miała. A jednak skazano ją. Czy sprawiedliwie?

Wątpliwości po dziś dzień pozostały, książka Cezarego Łazarewicza jednoznacznie i ostatecznie ich nie rozstrzyga, ale… rzuca sporo nowego światła na sprawę Gorgonowej. Łazarewicz odtwarza powojenne losy Rity Gorgon, raz jeszcze bada dowody i poszlaki, dociera też do jej córek. Tak, współczesne rozdziały „Sprawy Gorgonowej” to prawdziwa bomba.

A już abstrahując od emocji jakich dostarcza lektura „Koronkowej roboty” (mnie ten reportaż dosłownie zassał, każdą wolną chwilę przeznaczałam na czytanie), to trzeba też dodać, że jest to książka po mistrzowsku napisana.

Przy okazji polecam też inny true crime spod pióra Cezarego Łazarewicza – „Eleganckiego mordercę” o krakowskim seryjnym mordercy Władysławie Mazurkiewiczu oraz mój wpis, w którym prowadzę po Krakowie jego śladami.

✓ „Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej” Cezary Łazarewicz, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018.

OK, teraz Wy! W komentarzach poproszę o Wasze typy w kategorii true crime. Mało książek? Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy na temat literatury.

Główne zdjęcie: Ian Espinosa / unsplash.com


Ciekawy wpis? Puść go dalej! 
Chcesz więcej? Zajrzyj do spisu treści bloga.
Nie chcesz przegapić kolejnych tekstów? Słusznie!
Dodaj mnie do Feedly albo polub na Instagramie i Facebooku!
Lub zapisz się na newsletter. Zero spamu, tylko powiadomienia o nowych artykułach! 

A teraz sprawdź skrzynkę i kliknij w potwierdzający link.

DZIĘKUJĘ!

Komentarze