Co czytać o Berlinie? Berlinologia stosowana. Lista (moich) lektur z miastem Berlin w roli głównej. Temat wciąż w opracowaniu, ale już teraz mogę Miłym Państwu podrzucić kilka książek o Berlinie wartych uwagi oraz jeden tytuł, na który szkoda czasu i atłasu.

Że Berlin to miasto miast już wiemy, więc nie ma potrzeby się powtarzać.

Książki o Berlinie: Stasiland Anna Funder

Stasiland to kanon berlinologii. Książka bardzo ważna, mocna i potrzebna. Choć wcale nie wybitna. Za ilość wtrętów o kacach, ciuchach, posiłkach i meblach w wynajmowanym mieszkaniu Anna Funder powinno smażyć się w piekle (razem z autorem Tu byłem. Tony Halik), co nie zmienia faktu, że Stasiland to kanon książek o Berlinie, a nade wszystko o (życiu w cieniu) STASI.

Fart Funder polegał na tym, że jest Australijką. Gros rozmówców udało jej się namówić do zwierzeń właśnie dzięki temu, że książka miała ukazać się gdzieś tam na Antypodach. Że wkrótce po wydaniu w Australii została przetłumaczona na niemiecki to już inna sprawa.

Funder udało się dotrzeć do ofiar wschodnioniemieckiego reżimu. Ich opowieści są wstrząsające. Okazuje się, że STASI kontrolowało najdrobniejsze aspekty życia Niemców ze wschodu. Łamało ich jak patyczki. Jedna z bohaterek – wówczas nastolatka – zainteresowała sobą służby, bo miała chłopaka Włocha, z którym korespondowała. Wezwano ją na przesłuchanie i oficer prowadzący machał jej przed nosem tymi listami z zakreślonymi co bardziej pikantnymi fragmentami.

Książki o Berlinie, Berlin w literaturze

Ale Funder poszła o krok dalej i odszukała byłych funkcjonariuszy reżimu. Większość wciąż uparcie wierzyła w zasadność systemu. Jest też wreszcie postać niejednoznaczna – Hagen Koch – modelowy obywatel NRD, ba, to on wytyczał linię przebiegu muru, ale koniec końców z bohatera stał się ofiarą. Czym podpadł służbom bezpieczeństwa przeczytajcie w Stasiland.

Sięgnijcie po Stasiland również dla przemyconego mimochodem portretu Berlina Wschodniego chwilę po obaleniu muru.

(z cyklu wyznania dziwneStasiland czytałam w Berlinie i nie mogłam przestać przenosić tego co pisze Funder na przypadkowych ludzi w metrze. Czy ten pan obok donosił czy to może na niego donoszono? W dodatku mieszkałam w hotelu obok opuszczonego gmachu Urzędu Statystycznego, w którym górne piętra okupowało STASI i codziennie w drodze na Alexanderplatz mijałam to wielkie, puste i wybebeszone gmaszysko. Brr).

✓  Stasiland Anna Funder, tłum. Jarosław Skowroński, Wydawnictwo Cyklady, Warszawa 2007.

Książki o Berlinie: Berlin. Miasto z wyobraźni Rory MacLean

A to z kolei jest książka poważna. Poważna przez duże P.

Rory MacLean zakochał się w Berlinie (Zachodnim) nastolatkiem będąc. To było w latach 70. wieku ubiegłego. Od tego czasu wracał do miasta regularnie, bywało też, że w Berlinie mieszkał. W końcu z tej wielkiej miłości postanowił Berlinowi poświęcić książkę – Berlin. Miasto z wyobraźni – i to jest książka sztos, choć nie czyta się jej łatwo.

Książki o Berlinie, Berlin w literaturze

Koncept MacLean miał następujący: historię Berlina opowiedzieć poprzez pryzmat losów ludzi jakoś z miastem związanych. W książce pojawia się plejada niezwykłych i wcale nie tak oczywistych postaci. A David Bowie, Christopher Isherwood, Fryderyk Wielki, Leni Riefenstahl, Albert Speer, Joseph Goebbels, Marelna Dietrich, Walter Rathenau i John F. “Ich bin ein Berliner” Kennedy, to tylko część z nich.

Trochę się też (niestety) autor sili na oryginalność. Zamiast pisać o Bertolcie Brechcie, wymyślił sobie MacLean fikcyjną postać technicznego w teatrze, który w liście do rodziny ze zgrozą relacjonuje wybryki Brechta w przededniu prapremiery Opery za trzy grosze. Ledwo strawne (przynajmniej dla mnie) są też dwa pierwsze rozdziały stylizowane na starodawne opowieści.

Cała reszta – bomba! Dla mnie najpiękniejszym rozdziałem był oczywiście ten o Davidzie Bowiem i kulisach powstania Heros. Wyobraźcie sobie, że Rory MacLean (ten pieprzony szczęściarz!) podglądał Bowiego w akcji w czasie nagrań w Hansa Sound Studio!

Ale w Berlin. Miasto z wyobraźni najlepsze jest to, że po przeczytaniu całej książki wreszcie zrozumiałam dlaczego Berlin teraz jest taki a nie inny. Oraz skąd wzięła się niemiecka czołobitność (i bierność) wobec władzy i munduru.

FASCYNUJĄCA KSIĄŻKA! Na koniec mój ulubiony fragment, z posłowia:

Książki o Berlinie, Berlin w literaturze

✓  Berlin. Miasto z wyobraźni Rory MacLean, tłum. Władysław Jeżewski, Wydawnictwo Magnum Warszawa 2014.

Książki o Berlinie: Niebo w kałużach Anatol Gotfryd

Niebo w kałużach ląduje na liście berlińskich lektur trochę awansem, bo to nie jest książka o Berlinie sensu stricte. Berlin Zachodni pojawia się we wspomnieniach Anatola Gotfryda, ale nie gra w nich znaczącej roli. Co nie zmienia faktu, że książka jest piękna i mało znana, więc niech choć na mym blogu pojawi się o niej mała wzmianka.

Niebo w kałużach to prawdopodobnie najbardziej pogodne i czarujące wspomnienia Żyda ocalałego z Holocaustu. Anatolowi Gotfrydowi, dzięki mnogości szczęśliwych zbiegów okoliczności udało się, niemal bez szwanku przeżyć wojenną hekatombę. A potem skończył stomatologię i wraz z żoną wyemigrował na zachód. Miała być Kanada, ale los zatrzymał go w Berlinie Zachodnim, gdzie stał się kultowym stomatologiem światka kultury. Leczył zęby nawet Samuela Becketta (ale spokojnie w Niebie w kałużach nie ma ani słowa o borowaniu i ubytkach).

Piękna to książka! Mówię Wam!

✓  Niebo w kałużach Anatol Gotfryd, tłum. Katarzyna Weintraub, Czarna Owca, Warszawa 2011.

Książki o Berlinie, Berlin w literaturze

Książki o Berlinie: Berlin. Hipsterska stolica Europy Jakob Hein – nie warto!

O jak się dałam nabrać! (w tle słychać zgrzytanie zębów)

Poważna seria (Mundus). Poważne wydawnictwo (Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego), a książka głupawa i powierzchowna.

Już ta hipsterska stolica Europy w podtytule (dodanym na potrzeby polskiego wydania, zresztą oryginalny tytuł Gebrauchsanweisung für Berlin, czyli Instrukcja obsługi Berlina pasuje do zawartości dużo bardziej) powinna zapalić Wam w głowach lampkę ostrzegawczą. I wcale nie dlatego, że Berlin nie jest hipsterską stolicą Europy (bo jest, hello), ale dlatego, że Jakoba Heina temat ten mało obchodzi.

Zamiast tego obficie zwierza się z traum dzieciństwa (koledzy w przedszkolu wytykali go palcami, bo nie urodził się w Berlinie) i komunikacyjnych niedogodności (do jedynej porządnej piekarni w Berlinie jedzie się dłużej niż do Tuluzy) oraz chwali się jak sprytnie wychodził sobie mieszkanie komunalne. Między innymi.

Pisze też o takich bzdurach jak zapachy linii metra (U4 – woda kolońska, U6 – czosnek, U9 – kolendra; nie znam się, byłam w Berlinie tylko kilka dni, ale jeśli U-Bahn czymkolwiek „pachniał” to piwem, żulem i rzygiem).

A wszystko to pisane lekko. Za lekko moim zdaniem. Językiem i stylem, który pasuje do bloga, ale niekoniecznie (tu powtórzę się) do poważnej serii w poważnym wydawnictwie.

I o zgrozo dwa z trzech najlepszych fragmentów Berlin. Hipsterska stolica Europy przeczytacie na okładce. A to ten trzeci:

Książki o Berlinie, Berlin w literaturze

(nie musicie dziękować).

✓  Berlin. Hipsterska stolica Europy Jakob Hein, tłum. Kamil Markiewicz, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2016.

W dalszych berlińskich planach lekturowych mam m.in. Gentryfikację Berlina Doroty Groyteckiej i Berlin. Metropolia Fausta Alexandry Richie i kto wie co jeszcze, więc wpis będzie uzupełniany o kolejne tytuły. Możecie też śmiało dzielić się swoimi typami książek o Berlinie. Wszystkie tytuły chętnie przygarnę.


Ciekawy wpis? Puść go dalej! Śmiało 🙂
Nie chcesz przegapić kolejnych?
Dodaj mnie do Feedly albo dołącz do mnie na Instagramie lub Facebooku!
A najlepiej zostaw e-mail poniżej. Sprawdź swoją skrzynkę, potwierdź subskrypcję, a powiadomienia o nowych wpisach dostaniesz natychmiast po ich publikacji. 


DZIĘKUJĘ! 

Komentarze Facebooka